Trzej nastolatkowie uciekli z zakładu poprawczego i zamiast się ukrywać, zajęli się oszukiwaniem starszych ludzi. Podawali się za policyjnych kurierów i odbierali gotówkę wyłudzoną metodą "na legendę". Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie rozbili całą grupę - zatrzymali trzech "odbieraków" i mężczyznę, który za tym wszystkim stał.
Cała czwórka usłyszała już zarzuty i trafiła do aresztu.
Jak działali oszuści
Schemat był zawsze podobny. Do starszej osoby dzwonił ktoś podający się za członka rodziny, płacząc i mówiąc o wypadku. Zaraz potem rozmowę przejmował rzekomy policjant, który potwierdzał całą historię i nakazywał wpłatę pieniędzy. Po gotówkę przychodził "policyjny kurier".
Pod koniec maja ofiarą padła 85-letnia mieszkanka Zamościa. Zadzwoniła do niej kobieta podająca się za teściową jej córki. Ze łzami w głosie tłumaczyła, że spowodowała wypadek, w którym ciężko ranna została inna osoba. Żeby córka seniorki nie trafiła do aresztu, trzeba było wpłacić 80 tysięcy złotych kaucji. Staruszka podała swoje dane i adres, a chwilę później pod jej drzwiami stanął kurier. Przekazała mu blisko 40 tysięcy złotych. Że została oszukana, zorientowała się dopiero następnego dnia, gdy zadzwoniła do niej prawdziwa córka.
W podobny sposób oszukano małżeństwo z powiatu chełmskiego. Tutaj dzwonił rzekomy syn, który miał spowodować śmiertelny wypadek. Oszuści kazali spakować posegregowaną gotówkę do kopert i czekać na kuriera. Stracili ponad 55 tysięcy złotych.
Do kolejnego oszustwa doszło w Lublinie. Tam kobieta oddała kurierowi 5 tysięcy złotych.
Uciekinierzy z poprawczaka
Sprawą zajęli się kryminalni z lubelskiej komendy. Szybko ustalili, że "odbierakami" byli trzej młodzi mieszkańcy woj. śląskiego - w wieku 18, 18 i 19 lat. Wszyscy trzej w maju uciekli z zakładu poprawczego i od razu wzięli się za przestępczy proceder.
Pierwszy z nich, 18-latek, wpadł nocą na trasie S7 między Warszawą a Radomiem. Jechał wtedy taksówką, a w jego plecaku policjanci znaleźli część pieniędzy z oszustwa. Drugi 18-latek został zatrzymany w podobny sposób - na jednym z MOP-ów w powiecie puławskim, gdy taksówką przemieszczał się z jednego oszustwa na drugie. Trzeciego, 19-latka, zatrzymano na terenie woj. śląskiego przy wsparciu policjantów z Katowic. Przy zatrzymanych funkcjonariusze zabezpieczyli kilka telefonów i kart SIM.




Zleceniodawca w Zabrzu
Potem przyszedł czas na człowieka, który tym wszystkim kierował. To 31-latek z woj. śląskiego, zatrzymany w Zabrzu. Jak ustalili śledczy, to on zwerbował nastolatków zaraz po ich ucieczce z poprawczaka. Zorganizował im kryjówki i noclegi, przekazywał telefony, pieniądze i dokładne instrukcje, jak działać i jak odbierać gotówkę od ofiar.
W trakcie czynności wyszło na jaw jeszcze jedno oszustwo - na szkodę mieszkanki Warszawy, która straciła ponad 80 tysięcy złotych.
Łącznie oszuści wyłudzili od seniorów z woj. lubelskiego i mazowieckiego ponad 180 tysięcy złotych.
Areszt i zarzuty
Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty w prokuraturze. Na wniosek policji i prokuratury sąd zdecydował o tymczasowym areszcie. Za oszustwo grozi im do 8 lat więzienia. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu.
Pamiętajcie - żaden policjant, prokurator ani sąd nigdy nie prosi o gotówkę przez telefon. Jeśli ktoś dzwoni z taką historią, rozłączcie się i sami zadzwońcie do bliskiej osoby. Jeden telefon może uchronić przed utratą oszczędności całego życia.