Sześćdziesięciolatka z Warszawy miała spakować do worka 2,5 miliona złotych i oddać je nieznajomemu, który przyjdzie po odbiór i poda hasło „Aleksander". Kobieta nie oddała jednak pieniędzy, tylko zadzwoniła na policję. Zamiast gotówki do worka trafiły pocięte kartki, falsyfikaty i książki, a na kuriera czekali funkcjonariusze. Zatrzymany na gorącym uczynku 18-letni obywatel Mołdawii trafił na trzy miesiące do aresztu.
Schemat był podręcznikowy. Do kobiety zadzwonili ludzie podający się za pracowników banku oraz funkcjonariuszy publicznych. Przekonali ją, że jej oszczędności są zagrożone i że trzeba je przekazać w bezpieczne ręce. Po odbiór miał zgłosić się mężczyzna, który wylegitymuje się umówionym hasłem.
Kwota, o jaką chodziło, jest w tego typu sprawach wyjątkowa. 2,5 miliona złotych to wielokrotność sum, jakie oszuści wyciągają od seniorów w typowych przypadkach, gdzie mowa zwykle o kilkudziesięciu tysiącach.
Zadziałało doświadczenie
Kluczowy jest jednak inny szczegół. Jak przekazała policja, kobieta już wcześniej padła ofiarą podobnego oszustwa. To właśnie dlatego tym razem nie zaczęła pakować pieniędzy, tylko od razu zawiadomiła służby.
Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału Kryminalnego oraz Wydziału do walki z Przestępczością Ekonomiczną Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII, obejmującej Pragę Południe, Rembertów, Wawer i Wesołą. Zamiast odwoływać przekazanie, funkcjonariusze postanowili doprowadzić je do końca, tyle że na własnych warunkach.
Worek został przygotowany przez policjantów. Zamiast banknotów znalazły się w nim pocięte kartki, falsyfikaty, książki i inne papiery. Kobiecie zapewniono ochronę, a miejsce odbioru pozostawało pod obserwacją.
Chwila po odbiorze
Po pakunek zgłosił się 18-latek z czarną walizką. Odebrał worek od 60-latki, umieścił go w walizce i w tym momencie został zatrzymany.
- Wszystko odbyło się szybko i zgodnie z planem - przekazała mediom oficer prasowa Komendanta Rejonowego Policji Warszawa VII podinsp. Joanna Węgrzyniak.
Zatrzymany to obywatel Mołdawii. Trafił do policyjnej celi, a śledczy z Wydziału do walki z Przestępczością Ekonomiczną zgromadzili materiał dowodowy, na podstawie którego usłyszał zarzut usiłowania oszustwa o znacznej wartości strat.
Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na trzy miesiące. Postępowanie nadzoruje ta sama prokuratura.
Dlaczego kwalifikacja jest tak surowa
Warto wyjaśnić, co oznacza użyty przez policję zwrot o znacznej wartości. W polskim prawie mienie znacznej wartości to takie, którego wartość w chwili popełnienia czynu przekracza 200 tysięcy złotych. Przy oszustwie oznacza to zaostrzoną odpowiedzialność: zamiast standardowej kary od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności grozi od roku do 10 lat.
Istotne jest też słowo „usiłowanie". Fakt, że w worku nie było pieniędzy i pokrzywdzona niczego nie straciła, nie zdejmuje z podejrzanego odpowiedzialności. Za usiłowanie odpowiada się jak za dokonanie przestępstwa, bo liczy się zamiar i podjęcie działań zmierzających bezpośrednio do jego realizacji.
Kurier to najniższy szczebel
Ta sama komenda regularnie zatrzymuje podobnych odbiorców i wyłania się z tego dość jednolity obraz. W maju zatrzymano 17-latka, który dzień po dniu odbierał od starszych kobiet pakunki na hasło „dziękuję za wózek", zbierając łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych i biżuterię. W czerwcu kryminalni pojechali do Wrocławia po 18-latkę, która metodą „na lekarza" wyłudziła 50 tysięcy. Pod koniec lipca zatrzymano 27-letniego obywatela Ukrainy pełniącego rolę kuriera w procederze „na inwestycję", udaremniając wyłudzenie 320 tysięcy.
Wspólny mianownik jest zawsze ten sam: osoba, która przychodzi po pieniądze, jest najmłodszym, najłatwiejszym do wymiany i najszybciej wpadającym elementem układanki. Ci, którzy dzwonią i budują całą historię, zwykle pozostają poza zasięgiem, często zresztą fizycznie poza Polską.
W tej sprawie zadziałało to, co w takich przypadkach działa najlepiej: telefon na policję zamiast wizyty w banku. Pieniądze zostały na koncie, a po worek z pociętym papierem przyszedł ktoś, kto spędzi najbliższe trzy miesiące w areszcie.