Cztery i pół miliona złotych z programów pomocy dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź trafiło do trzech firm związanych z jedną wsią pod Jelenią Górą. Jedna należy do męża wiceprezes agencji, która te pieniądze rozdzielała. Straż pożarna, Wody Polskie i dwa niezależne systemy satelitarne nie odnotowały pod tymi adresami wody powodziowej. Sprawę bada CBA, a polityczka Koalicji Obywatelskiej została zawieszona w prawach członka partii.
Ustalenia opublikowała Wirtualna Polska. Chodzi o pieniądze rozdzielane po katastrofalnej powodzi z września 2024 roku przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego, spółkę, której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego. Od lutego 2025 roku jej wiceprezes jest Anna Konieczyńska, działaczka Koalicji Obywatelskiej, wcześniej radna i starościna jeleniogórska.

Trzy firmy, jedna wieś
Wszyscy trzej beneficjenci są związani z Dziwiszowem, wsią w gminie Jeżów Sudecki, gdzie mieszka Konieczyńska.
Firma jej męża, prowadząca pokoje gościnne, dostała 200 tys. zł, czyli maksymalną pożyczkę z programu Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Spółka należąca do sąsiadów Konieczyńskich otrzymała łącznie 3,2 mln zł, a spółka medialna, właściciel lokalnej telewizji, ponad 1,12 mln zł.
Cztery z pięciu opisanych umów zawarto już po tym, jak Konieczyńska weszła do zarządu agencji.

Pęknięte płytki i dom na wzgórzu
Mąż wiceprezes wystąpił do gminy o zaświadczenie o szkodzie dopiero 23 czerwca 2025 roku, dziewięć miesięcy po powodzi. Oględziny odbyły się w lipcu. W protokole wymieniono pęknięcia i odspojenia kafli na schodach, wymyte fugi, pęknięcia tynków na balkonach i pęknięte płytki na tarasie. Część wskazanych uszkodzeń znajduje się na balustradzie balkonu, na piętrze.
Zastępczyni wójta gminy Jeżów Sudecki przyznała na piśmie, że postępowanie było „uproszczone", bez procedury dowodowej co do przyczyn uszkodzeń i bez szacowania wartości szkody. Urząd nie dysponował niezależnym dowodem, że uszkodzenia powstały wskutek zalania. Jedyną podstawą było oświadczenie wnioskodawcy.
Sama nieruchomość, jak wskazuje nazwa pensjonatu, stoi na wzgórzu.




Źródło zdjęć: © dokumentacja | "Amarcord"
Trzy miliony na salę zabaw, której nie było
Największe pieniądze poszły do spółki sąsiadów. Formalnie jej przeważający zakres działalności to usługi leśne, a pożyczki dostała na szkodę w sali zabaw dla dzieci w wynajętym pawilonie w Jeleniej Górze.
Sala nie przyjmowała dzieci ani przed powodzią, ani po niej. Wirtualna Polska nie znalazła śladów, by kiedykolwiek została otwarta. Pierwszą z pożyczek, 200 tys. zł, agencja już umorzyła w 75 proc.
W tym samym pawilonie działał wtedy sklep spółdzielni Społem. Spółdzielnia nie dostała ani złotówki pomocy powodziowej.
Cztery źródła, ten sam wynik
Wszystkie adresy sprawdzono w czterech niezależnych źródłach. Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod nimi żadnego zgłoszenia powodziowego, choć w regionie zarejestrowała wtedy około 1800 zdarzeń. Wody Polskie stwierdziły, że nieruchomości w Dziwiszowie nie zalał potok Złotucha, a pawilonu w Jeleniej Górze nie zalał Bóbr.
Analiza trzech zobrazowań radarowych unijnej służby kryzysowej Copernicus z 14, 16 i 17 września 2024 roku wykazała, że żaden ze sprawdzonych budynków nie znalazł się pod wodą. To samo potwierdziło Centrum Badań Kosmicznych PAN na podstawie danych satelitarnych firmy ICEYE.
Istotne jest, że dane satelitarne wykrywają pokrycie terenu wodą niezależnie od jej źródła, także z deszczu nawalnego i spływu po stokach. A bez powodzi w rozumieniu Prawa wodnego nie ma podstawy do powodziowego wsparcia.
Kluczowy jest też „wykaz zalanych ulic", na którym Jelenia Góra opierała zaświadczenia o szkodach. Rzecznik miejskiej straży pożarnej stwierdził, że dokument powstał do celów statystycznych i operacyjnych, żeby przewidzieć możliwość zalania danego obszaru, i nie jest wykazem miejsc, gdzie prowadzono działania ratownicze. Miasto twierdzi coś odwrotnego. Tą metodą wydano 189 zaświadczeń.
„To jest pana opinia"
Prezes agencji Hubert Papaj zapewnia, że Konieczyńska wyłączyła się z postępowania dotyczącego firmy męża. Zapytany o konflikt interesów, odpowiedział dziennikarzowi: „To jest pana opinia".
Agencja przyznaje jednocześnie, że wyceny szkód sporządzali rzeczoznawcy wybierani przez samych przedsiębiorców, a ona ich merytorycznie nie badała. Nie ujawniła dokumentu wyłączenia Konieczyńskiej z decyzji ani oszacowań, z których wynikały kwoty pożyczek.
Bank Gospodarstwa Krajowego przekazał, że nie ma nawet kopii wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności dla jednej z pożyczek.
Zawieszenie w KO i kontrola CBA
Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak potwierdził, że CBA prowadzi czynności kontrolne od końca kwietnia, jeszcze przed publikacją. Zastrzegł, że skierowanie wniosku do prokuratury musi być udokumentowane, ale zapowiedział, że nikt potencjalnie winny nie uniknie odpowiedzialności.
Przewodniczący dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej Michał Jaros przekazał, że Anna Konieczyńska jest zawieszona w prawach członka partii od 23 czerwca. Toczy się wobec niej postępowanie przed partyjnym sądem koleżeńskim, a według nieoficjalnych informacji ma zostać z KO wykluczona.
Wiceminister rozwoju i technologii wystąpił do gmin powiatu karkonoskiego i do Jeleniej Góry o wykazy przedsiębiorców, którzy dostali zaświadczenia powodziowe, oraz o wskazanie, jakimi dowodami urzędy potwierdzały szkody.
Co dalej
Resort dopuszcza zawiadomienie organów ścigania i weryfikację umów pożyczkowych przez fundusze. CBA po zakończeniu czynności zdecyduje, czy skieruje wniosek do prokuratury. Nikomu z opisanych osób nie postawiono dotąd żadnych zarzutów.