Mała postać na parapecie, na wysokości trzeciego piętra, ubrana tylko w pieluszkę. Tak wyglądało zgłoszenie, które w sobotnie popołudnie postawiło na nogi łódzkich policjantów i strażaków. A dziecko, jak się okazało, było w mieszkaniu zupełnie samo.
Wszystko działo się 14 czerwca przy ulicy Podrzecznej w Łodzi. Tuż po 16:30 na miejsce ruszyli mundurowi i straż pożarna. Ktoś zauważył, że na parapecie trzeciego piętra stoi małe dziecko i od razu zaalarmował służby.
Liczyła się każda sekunda
Tu nie było czasu na zastanawianie. Policjant ze śródmieścia błyskawicznie ustalił, o które mieszkanie chodzi, i po chwili chłopiec był już bezpieczny, w rękach funkcjonariusza. Okazało się, że 3-latek był pozostawiony bez żadnej opieki.
Policjanci i strażacy zajęli się maluchem od razu - zmienili mu pieluszkę, ubrali go, a ratownicy medyczni zabrali dziecko do szpitala na dalszą diagnostykę. Tak na wszelki wypadek, żeby mieć pewność, że wszystko z nim w porządku.
"Byłem na krótkim spacerze"
Po jakimś czasie pod budynkiem pojawił się ojciec chłopca. W rozmowie z mundurowymi tłumaczył, że wyszedł na krótki spacer z psem i drugim synem, kiedy wychodził młodszy spał. Tyle że w tym czasie trzylatek obudził się, a okno oraz drzwi wejściowe były otwarte.
Grozi mu nawet 5 lat
Funkcjonariusze zbierają teraz materiał dowodowy. Zgodnie z kodeksem karnym takie zachowanie może zostać uznane za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - a za to grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Sprawą zajmują się śledczy z V Komisariatu Policji w Łodzi, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź - Bałuty.