Skolim po raz kolejny udowadnia, że w rozmowach z fanami nie owija w bawełnę. Król latino ujawnił, że jego stacja paliw pochłonęła finalnie 4,5 miliona złotych. To jednak nie koniec wydatków, bo jak przyznał, samo zatankowanie stacji w Białymstoku kosztuje okrągły milion złotych.
4,5 miliona za różową stację
Konrad Skolimowski uruchomił swoją pierwszą stację paliw w Czeremsze na Podlasiu pod koniec października 2025 roku. Różowy punkt z neonami i tropikalnymi akcentami błyskawicznie stał się fenomenem: kierowcy zjeżdżali tam z całej Polski, skuszeni cenami regularnie schodzącymi poniżej krajowych średnich, a filmiki ze stacji robiły zasięgi porównywalne z teledyskami artysty.
Na początku sierpnia Skolim mówił fanom na TikToku, że inwestycja kosztowała go grubo ponad 4 miliony. Teraz doprecyzował: stacja pochłonęła go finalnie 4,5 miliona złotych.
myślicie że stacja benzynowa to opłacalny biznes? pic.twitter.com/NVT7IXwTKi
— 'endreq' maciej (@xEndreQ) August 12, 2026
Milion złotych za jedno tankowanie
Wokalista zdradził też liczbę, która najlepiej pokazuje skalę paliwowego biznesu. Samo zatankowanie stacji w Białymstoku, czyli napełnienie zbiorników dostawą paliwa, to wydatek rzędu miliona złotych. I to nie jest koszt jednorazowy, bo przy ruchu, jakim chwali się artysta, zbiorniki trzeba regularnie uzupełniać.
Wzmianka o Białymstoku zdradza przy okazji kierunek ekspansji. Skolim od miesięcy zapowiada, że jest w trakcie zakupu sześciu kolejnych stacji, a wśród lokalizacji padały już Olecko na Mazurach i okolice Szczecina. Jego manager nazwał go nawet "paliwowym szejkiem".
Mimo milionowych kosztów artysta konsekwentnie trzyma niskie ceny i regularnie chwali się na Instagramie, że tankowanie u niego jest najtańsze w Polsce. Jak sam podkreślał, na paliwie ma minimalne marże, a niskie ceny traktuje jako podziękowanie dla klientów, którzy tłumnie odwiedzają jego biznes.