W niedzielne popołudnie na wrocławskim Zakrzowie trzech mężczyzn zaatakowało młodą parę pod sklepem przy pętli autobusowej. Kobieta trafiła do szpitala z rozdartym uchem i obrażeniami szyi wymagającymi szycia, jej partner z rozbitą twarzą i głową. U obojga lekarze podejrzewają wstrząśnienie mózgu. Rodzina poszkodowanych opublikowała nagranie i apeluje o pomoc w ustaleniu tożsamości napastników.
Do zdarzenia doszło w niedzielę 26 lipca, przy sklepie Żabka w rejonie pętli autobusowej na Zakrzowie. Poszkodowani to młoda kobieta i jej partner, oboje obywatele Ukrainy mieszkający we Wrocławiu od wielu lat. Rodzina podaje ich imiona: Nastia i Maksym.
Napastników było trzech. Atak rozegrał się w biały dzień, w miejscu publicznym.
Brutalne sceny na wrocławskim Zakrzowie. Powodem konfliktu miał być "ukraiński akcent" (tak twierdzą pobici), który nie spodobał się mężczyznom widocznym na nagraniu. Słychać, że Ukrainiec użył paralizatora, po czym wywiązała się ostra bójka. Oboje - mężczyzna i kobieta… pic.twitter.com/GngVkK6WTS
— Ekonomat (@ekonomat_pl) July 27, 2026
Kolejka, uwaga i "wschodni akcent"
Według relacji brata poszkodowanej bezpośrednim powodem starcia była zwrócona przez kobietę uwaga. Trzej mężczyźni mieli bez słowa wepchnąć się do kolejki w sklepie.
Rodzina podkreśla jednak, że to tylko zapalnik. Jak relacjonuje brat, sami agresorzy mieli przyznać, że główną przyczyną był "wschodni akcent" poszkodowanych. Para mieszka w Polsce od lat, ale w mowie słychać u nich pochodzenie.
Obrażenia
Relacje bliskich są zbieżne co do skali. Matka poszkodowanej napisała, że jej córka doznała poważnych obrażeń szyi i w szpitalu zakładano jej szwy, a u obojga zaatakowanych istnieje podejrzenie wstrząśnienia mózgu.
Brat kobiety opisał to bardziej szczegółowo. Według jego relacji siostra próbowała zasłonić partnera, dostała kilka razy w twarz, ma rozdarte ucho i została uderzona paralizatorem. Gdy dotarł na miejsce, była zalana krwią. Maksym ma rozbitą twarz i głowę oraz podejrzenie wstrząśnienia mózgu.
Apel rodziny
Matka poszkodowanej opublikowała nagranie z zajścia wraz z prośbą o pomoc w ustaleniu tożsamości sprawców. Zwróciła się szczególnie o informacje dotyczące osób poruszających się zielonym samochodem, którym jeden z napastników miał odjechać z miejsca zdarzenia.
"Jako matka nie potrafię opisać bólu i strachu, które teraz przeżywam" napisała. Zaapelowała, by sprawa nie została przemilczana i by napastnicy ponieśli odpowiedzialność.
To nie jest odosobniony przypadek
Wrocław ma za sobą serię podobnych zdarzeń. Na początku lipca zaatakowany został 19-latek z Ukrainy, chwilę po tym, jak rozmawiał przez telefon po ukraińsku z matką. Miał złamany nos i uszkodzony kręgosłup.
W marcu tego roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko parze, która zaatakowała sprzedawczynię w jednej z wrocławskich Żabek. Zarzuty objęły znieważenie, pobicie oraz stosowanie groźby w związku z przynależnością narodową.
Co dalej
Do momentu publikacji wrocławska policja nie wydała komunikatu w sprawie niedzielnego ataku na Zakrzowie. Nie wiadomo, czy postępowanie zostało już wszczęte ani czy sprawa jest kwalifikowana jako przestępstwo z pobudek narodowościowych, co ma znaczenie zarówno dla kwalifikacji prawnej, jak i dla wymiaru ewentualnej kary.
Nagranie krąży w sieci, a rodzina liczy, że pomoże ono w ustaleniu tożsamości trzech mężczyzn.