W niedzielne popołudnie na wrocławskim Zakrzowie trzech mężczyzn zaatakowało młodą parę pod sklepem przy pętli autobusowej. Kobieta trafiła do szpitala z rozdartym uchem i obrażeniami szyi wymagającymi szycia, jej partner z rozbitą twarzą i głową. U obojga lekarze podejrzewają wstrząśnienie mózgu. Rodzina poszkodowanych opublikowała nagranie i apeluje o pomoc w ustaleniu tożsamości napastników.
Do zdarzenia doszło w niedzielę 26 lipca, przy sklepie Żabka w rejonie pętli autobusowej na Zakrzowie. Poszkodowani to młoda kobieta i jej partner, oboje obywatele Ukrainy mieszkający we Wrocławiu od wielu lat. Rodzina podaje ich imiona: Nastia i Maksym.
Napastników było trzech. Atak rozegrał się w biały dzień, w miejscu publicznym.
Kolejka, uwaga i "wschodni akcent"
Według relacji brata poszkodowanej bezpośrednim powodem starcia była zwrócona przez kobietę uwaga. Trzej mężczyźni mieli bez słowa wepchnąć się do kolejki w sklepie.
Rodzina podkreśla jednak, że to tylko zapalnik. Jak relacjonuje brat, sami agresorzy mieli przyznać, że główną przyczyną był "wschodni akcent" poszkodowanych. Para mieszka w Polsce od lat, ale w mowie słychać u nich pochodzenie.
Obrażenia
Relacje bliskich są zbieżne co do skali. Matka poszkodowanej napisała, że jej córka doznała poważnych obrażeń szyi i w szpitalu zakładano jej szwy, a u obojga zaatakowanych istnieje podejrzenie wstrząśnienia mózgu.
Brat kobiety opisał to bardziej szczegółowo. Według jego relacji siostra próbowała zasłonić partnera, dostała kilka razy w twarz, ma rozdarte ucho i została uderzona paralizatorem. Gdy dotarł na miejsce, była zalana krwią. Maksym ma rozbitą twarz i głowę oraz podejrzenie wstrząśnienia mózgu.
Apel rodziny
Matka poszkodowanej opublikowała nagranie z zajścia wraz z prośbą o pomoc w ustaleniu tożsamości sprawców. Zwróciła się szczególnie o informacje dotyczące osób poruszających się zielonym samochodem, którym jeden z napastników miał odjechać z miejsca zdarzenia.
"Jako matka nie potrafię opisać bólu i strachu, które teraz przeżywam" napisała. Zaapelowała, by sprawa nie została przemilczana i by napastnicy ponieśli odpowiedzialność.
To nie jest odosobniony przypadek
Wrocław ma za sobą serię podobnych zdarzeń. Na początku lipca zaatakowany został 19-latek z Ukrainy, chwilę po tym, jak rozmawiał przez telefon po ukraińsku z matką. Miał złamany nos i uszkodzony kręgosłup.
W marcu tego roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko parze, która zaatakowała sprzedawczynię w jednej z wrocławskich Żabek. Zarzuty objęły znieważenie, pobicie oraz stosowanie groźby w związku z przynależnością narodową.
Co dalej
Do momentu publikacji wrocławska policja nie wydała komunikatu w sprawie niedzielnego ataku na Zakrzowie. Nie wiadomo, czy postępowanie zostało już wszczęte ani czy sprawa jest kwalifikowana jako przestępstwo z pobudek narodowościowych, co ma znaczenie zarówno dla kwalifikacji prawnej, jak i dla wymiaru ewentualnej kary.
Nagranie krąży w sieci, a rodzina liczy, że pomoże ono w ustaleniu tożsamości trzech mężczyzn.