Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał nie tylko Łukasza Żaka. Pięciu jego kolegów usłyszało kary od 2 do 5 lat więzienia, a w kilku przypadkach sąd wymierzył wyroki surowsze, niż domagał się prokurator. Wszyscy muszą też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary.
W czwartek, 16 lipca 2026 roku, zakończył się jeden z najgłośniejszych procesów drogowych w Polsce. Główny oskarżony Łukasz Żak został skazany na 20 lat pozbawienia wolności, z zastrzeżeniem, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po odbyciu 15 lat kary. Sąd orzekł wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Ale wyrok w tej sprawie to nie tylko Żak. Na ławie oskarżonych zasiadło z nim pięciu kolegów i żaden z nich nie uniknął więzienia.
Co się stało na Trasie Łazienkowskiej
Do tragedii doszło 15 września 2024 roku przy alei Armii Ludowej w Warszawie. Żak, mając w organizmie co najmniej 1,1 promila alkoholu, prowadził Volkswagena Arteona z prędkością około 226 km/h przy ograniczeniu do 80 km/h. Uderzył w tył prawidłowo jadącego Forda Focusa, którym kierowała Ewelina P.
Na miejscu zginął Rafał P. Ciężkie obrażenia, realnie zagrażające życiu, odnieśli Ewelina P., Julia P. oraz Paulina K., pasażerka Arteona. Obrażenia odniósł także małoletni Jakub P.
Żak dopuścił się tego czynu, łamiąc obowiązujący go dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, w warunkach recydywy. Zamiast pomóc poszkodowanym, uciekł z miejsca zdarzenia. Uciekł skutecznie, bo pomogli mu koledzy.
Kacper K. - 5 lat więzienia
Właściciel wypożyczalni, z której pochodziły oba samochody. Sąd skazał go za nieudzielenie pomocy ofiarom, poplecznictwo oraz prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Na karę łączną 5 lat złożyły się: 2 lata za nieudzielenie pomocy, 2 lata za utrudnianie śledztwa i rok i 6 miesięcy za jazdę po alkoholu. Kacper K. przekazał Aleksandrowi G. Cuprę Formentor, którą Żak dojechał do Niemiec, a policji złożył fałszywe zeznania na temat tego, komu wydał Arteona.
Dostał też 6-letni zakaz prowadzenia pojazdów i 10 tysięcy złotych świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym. Prokuratura żądała dla niego 3 lat i 6 miesięcy.
Mikołaj N. i Damian J. - po 4 lata więzienia
Obaj odpowiadali za nieudzielenie pomocy ofiarom oraz poplecznictwo. Sąd ustalił, że to oni zainicjowali ucieczkę Żaka z miejsca wypadku, pomagali mu w niej i tworzyli fałszywe dowody, składając policji sprzeczne i nieprawdziwe oświadczenia mające ukryć, kto siedział za kierownicą Arteona. Każdy dostał po 2 lata za każdy z czynów, co dało karę łączną 4 lat. Prokuratura wnosiła o 3 lata.
Maciej O. - 2 lata więzienia
Skazany za nieudzielenie pomocy i poplecznictwo, po roku za każdy czyn. Współuczestniczył w ułatwieniu ucieczki sprawcy i kłamał na miejscu zdarzenia co do tożsamości kierowcy. Prokuratura także w jego przypadku żądała 3 lat.
Aleksander G. - 2 lata więzienia
Odpowiadał wyłącznie za poplecznictwo. Odebrał od Kacpra K. Cuprę Formentor, przekazał ją Żakowi razem ze swoim telefonem komórkowym i tym samym umożliwił mu wyjazd do Niemiec.
Zadośćuczynienie: każdy zapłaci
Sąd zasądził od czterech współoskarżonych - Kacpra K., Mikołaja N., Damiana J. i Macieja O. - po 40 tysięcy złotych na rzecz Eweliny P., Julii P. oraz Jakuba P. Paulinie K., pasażerce Arteona, mają zapłacić po 20 tysięcy.
Sam Żak został zobowiązany do zapłaty po 300 tysięcy złotych dla Eweliny P., Julii P. i Jakuba P. oraz 150 tysięcy dla Pauliny K., a także 10 tysięcy świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.
Rachunek za proces
Sąd obciążył oskarżonych kosztami sądowymi. Żak zapłaci 70 333,50 zł. Kacper K., Mikołaj N. i Damian J. po 15 372,31 zł, Maciej O. 19 491,67 zł, a Aleksander G. 15 172,31 zł.
Na poczet kar zaliczono okresy tymczasowego aresztowania. Mikołaj N., Damian J. i Maciej O. byli zatrzymani od 15 września 2024 roku do 10 października 2025 roku, Kacper K. od 18 września 2024 do 13 października 2025, a Aleksander G. od 16 września 2024 do 27 stycznia 2025.
"Tym wyrokiem chronię społeczeństwo przed panem"
W ustnym uzasadnieniu sędzia Maciej Mitera nie przebierał w słowach. Podkreślał, że Żak działał z premedytacją, a wypadek był wypadkową całej jego wcześniejszej działalności. Sędzia zwracał uwagę, że rozpędzenie Arteona do ponad 200 km/h w centrum miasta nie dawało nikomu szans na reakcję. Zaznaczył, że tylko taka kara zabezpieczy społeczeństwo przed kierowcami tego rodzaju.
Warto dodać, że proces objął pierwotnie siedem osób. Sprawa Kacpra D. została wyłączona do odrębnego postępowania, a Adam K. dobrowolnie poddał się karze wcześniej.
Wyrok jest nieprawomocny. Stronom przysługuje apelacja do sądu okręgowego.