Sprawa śmierci 21-letniego motocyklisty, który zginął podczas policyjnego pościgu w Wałbrzychu, nabrała nowego biegu. Do zapisu z wideorejestratora radiowozu dotarła "Gazeta Wyborcza", a materiał ma podważać pierwotną wersję służb, według której kierujący sam stracił panowanie nad pojazdem.

Do tragedii doszło 28 lutego bieżącego roku. 21-letni mieszkaniec Wałbrzycha poruszał się po mieście motocyklem typu cross, bez tablic rejestracyjnych i wymaganego oświetlenia. Gdy patrol podjął próbę zatrzymania go do kontroli w rejonie dworca Wałbrzych Miasto, młody mężczyzna zawrócił i zaczął uciekać. Funkcjonariusze włączyli sygnały uprzywilejowania i ruszyli w pościg.

Pierwotna wersja policji

Wczesne komunikaty służb były jednoznaczne. Według policji uciekający crossem rażąco łamał przepisy, jechał pod prąd i wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej, stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Finał opisano jako błąd kierowcy, który miał stracić panowanie nad pojazdem i uderzyć w element infrastruktury drogowej. 21-latek zmarł po przewiezieniu do szpitala mimo reanimacji.

Co pokazuje nagranie

"Gazeta Wyborcza" podaje, że od wyjazdu młodego mężczyzny sprzed domu do śmiertelnego wypadku minęły około cztery minuty, a sam pościg trwał krótko. Według dziennika nieoznakowany radiowóz rozpędził się do około 140 km/h i jechał pod prąd, mimo że na pobliskim rondzie przy ulicy Wrocławskiej przygotowywano już blokadę.

Kluczowy jest opis samego finału. Zdaniem "Wyborczej" zapis nie potwierdza wersji o samodzielnej utracie panowania nad motocyklem. Dziennik twierdzi, że radiowóz zajechał drogę jednośladowi i doprowadził do zderzenia, a wcześniej policjanci mieli spychać motocyklistę w stronę chodnika, po którym poruszał się pieszy. Na nagraniu słychać odgłos silnego uderzenia oraz reakcje funkcjonariuszy, w tym słowa jednego z nich, że nie zdążył zajechać uciekającemu drogi.

Policja zaprzecza, prokuratura ma nagranie

Wałbrzyska komenda odniosła się do publikacji. Rzeczniczka podkom. Agnieszka Głowacka-Kijek stwierdziła, że policja nie dysponuje nagraniem, na którym widać, by radiowóz uderzał w motocyklistę, a wcześniejsze wewnętrzne czynności wyjaśniające pod nadzorem komend wojewódzkiej i głównej nie wykazały nieprawidłowości przy interwencji. Zaznaczyła też, że funkcjonariusze podjęli pościg zgodnie ze swoimi obowiązkami, a zaniechanie mogłoby zostać uznane za ich niedopełnienie.

Inaczej wypowiada się prokuratura. Śledztwo w sprawie śmierci 21-latka prowadzi Prokuratura Rejonowa w Świdnicy, a przedstawicielka Prokuratury Okręgowej potwierdziła, że śledczy dysponują nagraniami z różnych kamer, w tym tym opisanym przez "Wyborczą". Materiał analizuje biegły.

Reakcje i możliwe zarzuty

Sprawa wywołała reakcję na szczeblu politycznym, a szef MSWiA zapowiedział, że każdy taki przypadek będzie przedmiotem wyjaśnień w ramach policji. Pełnomocnik rodziny wskazuje, że nowe dowody mogą mieć istotne znaczenie dla postępowania, a zdarzenie powinno być badane również pod kątem spowodowania w zamiarze ewentualnym ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym.

Prokuratura bada sprawę pod kątem możliwego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Kluczowe będą opinie biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków, którzy odtworzą tor jazdy obu pojazdów, prędkości oraz moment zderzenia. Na tym etapie ustalenia nie są przesądzone i czekają na rozstrzygnięcie w toku śledztwa.
Poniżej publikujemy pełne oświadczenie policji, które zostało wydane po zdarzeniu:

OŚWIADCZENIE POLICJI

W związku ze zdarzeniem, do którego doszło 28 lutego br. po godzinie 12.00 w dzielnicy Stary Zdrój w rejonie dworca Wałbrzych Miasto przy ul. Armii Krajowej oraz pojawiającymi się w sieci niepokojącymi informacjami, przekazujemy:

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zauważyli kierującego motocyklem typu cross, który nie posiadał tablic rejestracyjnych. Funkcjonariusze podjęli decyzję o zatrzymaniu pojazdu do kontroli drogowej. Kierujący 21-letni mężczyzna nie zastosował się do wydawanych sygnałów świetlnych i dźwiękowych i podjął próbę ucieczki. Sposób jego jazdy stwarzał realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego oraz pieszych.

W trakcie interwencji policjanci wyprzedzili motocyklistę i doprowadzili do jego zatrzymania. W momencie, gdy funkcjonariusze podejmowali czynności służbowe i zamierzali opuścić radiowóz, by podejść do kierowcy, ten gwałtownie ruszył, zawrócił i podczas wykonywanego manewru uszkodził tył nieoznakowanego radiowozu, po czym kontynuował ucieczkę. Łamał rażąco przepisy ruchu drogowego i stwarzał realne zagrożenie dla innych uczestników, m.in. wjechał pod prąd, wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej.

Policjanci ponownie podjęli pościg. W jego trakcie wyprzedzili motocyklistę, zwolnili oraz dawali mu wyraźne sygnały do zatrzymania pojazdu. Kierujący po raz kolejny nie zastosował się do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy i podjął manewr wyprzedzania radiowozu z lewej strony, poruszając się w sposób stwarzający dalsze zagrożenie w ruchu drogowym. W przebiegu dynamicznie rozwijającej się sytuacji doszło do zdarzenia drogowego, w wyniku którego kierujący stracił panowanie nad motocyklem i uderzył w element infrastruktury drogowej.

Mężczyzna doznał poważnych obrażeń ciała. Mundurowi na miejscu od razu udzielili mu pomocy przedmedycznej oraz reanimowali go do przyjazdu karetki pogotowia. Następnie mężczyzna został przetransportowany do szpitala, gdzie pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarł.

Podkreślamy, że działania funkcjonariuszy ukierunkowane były na zatrzymanie pojazdu w sposób możliwie bezpieczny dla niego oraz dla innych uczestników ruchu drogowego i zapobieżenie dalszemu zagrożeniu. Nadmieniamy, że w toku dotychczasowych ustaleń potwierdzono, iż 21-letni kierujący nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami, a motocykl, którym się poruszał, nie był dopuszczony do ruchu drogowego.

Na miejscu czynności wykonywane były pod nadzorem prokuratora. Przeprowadzono oględziny z udziałem technika kryminalistyki oraz biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Zabezpieczono monitoring oraz zapisy z kamer będących na wyposażeniu funkcjonariuszy. Materiał dowodowy jest szczegółowo analizowany.

Odnosząc się do pojawiających się w przestrzeni publicznej fragmentów nagrań, podkreślamy, że pełna i rzetelna ocena zdarzenia możliwa będzie wyłącznie po przeanalizowaniu całości zgromadzonych dowodów.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Puma w lesie w Zachodniopomorskim. Leśnik nagrał zwierzę z ambony. Tak wyglądało ich spotkanie.
Puma w lesie w Zachodniopomorskim. Leśnik nagrał zwierzę z ambony. Tak wyglądało ich spotkanie.
Po ustaleniach prokuratury rodzina tragicznie zmarłych w Skawinie odcina się od sprawcy. Zofia, Gabriela i Luiza spoczną w jednej mogile
Po ustaleniach prokuratury rodzina tragicznie zmarłych w Skawinie odcina się od sprawcy. Zofia, Gabriela i Luiza spoczną w jednej mogile