Skolim znów jest w centrum medialnej burzy. Tym razem wokalista twierdzi, że po jego głośnych wypowiedziach na temat artystów dziennikarze zaczęli kontaktować się z jego znajomymi z branży, zadając pytania sugerujące, że może on zażywać narkotyki. Sam artysta opowiedział o tym w nagraniu opublikowanym w sieci, traktując całą sytuację jako próbę dyskredytacji.

Cała sprawa to dalszy ciąg gorącej dyskusji, którą wokalista sam rozpętał kilka tygodni wcześniej. Skolim ostro skrytykował wtedy część środowiska artystycznego, zarzucając jego przedstawicielom domaganie się publicznych emerytur mimo, jego zdaniem, braku realnej pracy. Według niego pieniądze podatników powinny iść przede wszystkim na dzieci i cele społeczne, a nie na twórców, których sztuka nie cieszy się zainteresowaniem. Te słowa odbiły się szerokim echem i poróżniły komentatorów.

Telefony do kolegów z branży

Po tej krytyce, jak relacjonuje sam wokalista, sprawą mieli zająć się dziennikarze. Według Skolima skontaktowali się oni między innymi z Marcinem Millerem z zespołu Boys. Pytania miały sugerować, że zmęczenie artysty po ogromnej liczbie koncertów może wynikać z zażywania jakichś substancji.

W opublikowanym nagraniu Skolim cytuje charakter tych pytań. Z jego relacji wynika, że padło między innymi stwierdzenie, iż skoro jest tak zmęczony po koncertach, to być może coś bierze. Wokalista odebrał te telefony jako tendencyjne i wymierzone w jego wizerunek.

"Nachodzą rodzinę"

Artysta dał też do zrozumienia, że nieprzyjemne sytuacje dotknęły nie tylko jego. Skolim przekazał, że naciski miały objąć również jego najbliższych, w tym babcię. Dziękując za wsparcie, wspomniał, że ludzie w pewien sposób nachodzą jego rodzinę i że dzieją się rzeczy, które nazwał niefajnymi.

Dla samego zainteresowanego ma to być dowód, że zamiast merytorycznej dyskusji o jego poglądach, uwaga przeniosła się na szukanie haków i na jego życie prywatne.

Pracoholik z rekordową liczbą koncertów

W tle całej sprawy stoją liczby, które robią wrażenie. W 2025 roku Skolim miał zagrać aż 503 koncerty. Taki grafik naturalnie wiąże się ze zmęczeniem i niewyspaniem, na co zwracają uwagę jego obrońcy, podkreślając, że przemęczenie nie jest równoznaczne z zażywaniem narkotyków.

Zwolennicy artysty wskazują też, że Skolim jest przykładem osoby przedsiębiorczej, bo poza muzyką prowadzi również własny biznes. W ich ocenie zamiast uznania za pracowitość spotyka się on z insynuacjami.

Spór, który dzieli show-biznes

Cała sytuacja dobrze pokazuje napięcia w polskim show-biznesie. Z jednej strony stoją twórcy popularnej muzyki masowej, którzy zarabiają na komercyjnych koncertach, z drugiej ci, którzy korzystają z publicznego wsparcia dla kultury. Wypowiedź Skolima trafiła dokładnie w ten punkt sporu i podzieliła zarówno branżę, jak i odbiorców.

Niezależnie od tego, po której stronie sympatie, sprawa otwiera szerszą dyskusję o granicy między dziennikarskim prawem do zadawania niewygodnych pytań a naciskiem na osobę, która publicznie wyraziła kontrowersyjną opinię. Na razie głos zabrał przede wszystkim sam Skolim, a jego wersję zdarzeń przedstawiają media. Brakuje na razie szerszego odniesienia się drugiej strony, czyli dziennikarzy, których działania artysta opisuje.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Elon Musk pierwszym bilionerem w historii. Przesądził o tym debiut SpaceX
Elon Musk pierwszym bilionerem w historii. Przesądził o tym debiut SpaceX
Facebook, Messenger i Instagram padły. Globalna awaria uderzyła w miliony użytkowników
Facebook, Messenger i Instagram padły. Globalna awaria uderzyła w miliony użytkowników