W sieci pojawiło się nagranie z nocnej kontroli drogowej, które podzieliło internautów. Policjanci sprawdzali głośność wydechu sportowego auta, a mimo że pomiar sonometrem mieścił się w dopuszczalnym zakresie, i tak zatrzymali dowód rejestracyjny. Sytuacja nabrała rumieńców, gdy kierowca zauważył, że sam radiowóz ma niesprawne oświetlenie.
Do zdarzenia doszło w nocy. Funkcjonariusze zatrzymali do kontroli kierowcę sportowego samochodu, by zbadać poziom hałasu wydobywającego się z układu wydechowego. Pomiar sonometrem wykazał 93 decybele, co według kierującego mieściło się w dopuszczalnej normie dla jego pojazdu. Mimo to policjant podjął decyzję o zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego.
@rysiu2470 boli w oczy hahaha #dc #policja #wydech #audi #radzynpodlaski ♬ oryginalny dźwięk - -Richard🦍
Spór o podstawę prawną
Kierowca dopytywał, na jakiej podstawie funkcjonariusz zatrzymuje dokument, skoro oficjalny pomiar nie wykazał przekroczenia. Policjant tłumaczył swoją decyzję przypuszczeniem, że auto może nie spełniać wymogów ochrony środowiska ze względu na nadmierną emisję hałasu.
Mundurowy dodał, że wspólnie z trzema innymi funkcjonariuszami słyszał, jak pojazd "strzela" z wydechu. Kierujący przekonywał, że to fabryczna cecha sportowego samochodu, jednak policjant pozostał przy swoim, powołując się na podejrzenie niedozwolonych modyfikacji technicznych.
Niesprawny radiowóz
W dalszej części nagrania sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót. Autor filmu zwrócił uwagę, że w policyjnym radiowozie nie świeci jedna z tylnych żarówek. Gdy wytknął to funkcjonariuszom, policjant przyznał, że oświetlenie uległo awarii w trakcie służby, i zapowiedział usunięcie usterki po powrocie na komendę.
Między mężczyznami doszło do wymiany zdań o to, czy pojazd z niesprawnym oświetleniem w ogóle powinien poruszać się po drogach publicznych. Kierowca ponownie poprosił funkcjonariusza o wylegitymowanie się, ale ten odmówił, tłumacząc, że czynności wobec kontrolowanego zostały już zakończone.
Internauci podzieleni
Nagranie wywołało w sieci gorącą dyskusję, a opinie rozłożyły się po obu stronach. Część komentujących stanęła po stronie policji, uznając, że funkcjonariusze mieli prawo działać na podstawie własnej oceny i podejrzenia modyfikacji, a kontrola głośnych wydechów jest potrzebna. Inni zarzucali mundurowym niekonsekwencję, wskazując, że trudno karać kierowcę za rzekomą usterkę, gdy samemu jeździ się radiowozem z niesprawnym światłem.
Zatrzymanie dowodu rejestracyjnego nie przesądza o winie kierowcy. O tym, czy auto faktycznie przekracza dopuszczalne normy, zdecyduje badanie na stacji diagnostycznej. Dopiero jego wynik pokaże, czy decyzja funkcjonariuszy była zasadna.