Miał ratować firmę budowlaną przed upadkiem - zamiast tego przez rok systematycznie przelewał jej pieniądze na własne konto. 61-latek z Krakowa usłyszał zarzuty przywłaszczenia ponad 4 mln złotych i trafił do aresztu. To jednak może być dopiero wierzchołek góry lodowej.
Zamiast ratować firmę - okradał ją
Mężczyzna pełnił funkcję zarządcy masy sanacyjnej krakowskiej firmy budowlanej, co oznacza, że sąd powierzył mu zarządzanie jej majątkiem w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego. Zamiast działać w interesie firmy i jej wierzycieli, przez ostatni rok przelał na swoje prywatne konto ponad 4 mln złotych należących do spółki.
Sprawa wyszła na jaw po tym, jak nowy zarządca, który przejął obowiązki po 61-latku, złożył w marcu 2026 r. zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Krakowie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez swojego poprzednika.
Zatrzymany na ulicy w Katowicach
Śledztwo prowadził Wydział ds. Korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. 18 maja funkcjonariusze zatrzymali byłego zarządcę na jednej z ulic w Katowicach. Mężczyzna został przewieziony do Prokuratury Regionalnej w Krakowie, gdzie usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz przywłaszczenia mienia wielkiej wartości. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące.
Może być znacznie więcej ofiar
Podczas przesłuchania 61-latek ujawnił śledczym, że dokonywał podobnych przelewów również z innych spółek - na łączną kwotę około 10 mln złotych. Prokuratura sprawdza teraz, czy mężczyzna - który pełnił funkcję zarządcy masy sanacyjnej w kilku innych firmach z terenu Małopolski - okradał je w podobny sposób.
Grozi mu do 10 lat więzienia, wysoka grzywna oraz przepadek mienia.
