Stacja paliw Skolima w Czeremsze na Podlasiu przeżywa prawdziwe oblężenie. Sznur samochodów ustawiających się do dystrybutorów nie ma końca, a kierowcy przyjeżdżają nawet z odległych miejscowości. Powód jest prosty: gwiazdor disco polo tankuje ich wyraźnie taniej niż wielkie sieciowe stacje, a od niedawna schodzi z marżą do symbolicznego grosza na litrze. Sprawa zrobiła się tak głośna, że o ceny u Skolima pytano już rzecznika rządu.
Kolumna aut ciągnąca się do stacji w Czeremsze to widok, który w ostatnich dniach stał się tam codziennością. Kierowcy cierpliwie czekają w kolejce, bo różnica w cenie robi robotę. Na stacji Konrada Skolimowskiego, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko wokalisty, można zatankować nawet o 50-60 groszy taniej na litrze niż na stacjach Orlenu. Przy pełnym baku to oszczędność rzędu kilkudziesięciu złotych, więc nikogo nie dziwi, że ludzie są gotowi stać w korku do dystrybutora.
Marża? Jeden grosz na litrze
Skolim otworzył swoją charakterystyczną, różową stację jesienią 2025 roku i od początku postawił na jedno: ceny, obok których nie da się przejechać obojętnie. W ostatnich dniach poszedł jeszcze dalej i ogłosił, że schodzi z marżą na paliwa do 1 grosza na litrze. Do tego sprzedaje butle z gazem LPG po 59 złotych. Wcześniej, gdy zainteresowanie zaczęło przerastać możliwości stacji, wprowadził czasowy limit tankowania do 60 litrów na klienta dla aut osobowych.
To modelowy przykład strategii, którą można streścić jednym zdaniem: lepiej najeść się małą łyżeczką, ale systematycznie, niż raz na jakiś czas chochlą. Zamiast wysokiej marży na pojedynczym kliencie, Skolim zarabia grosze na litrze, ale przy takim ruchu, jaki widać na nagraniach z Czeremchy, te grosze składają się na całkiem konkretne pieniądze. A przy okazji stacja sprzedaje hot dogi, kawę i gadżety tłumom, które i tak już stoją w kolejce.
Timing też nie jest przypadkowy. 1 lipca wygasła obniżona stawka VAT na paliwa i podatek wrócił z 8 do 23 procent, przez co ceny na stacjach podskoczyły o blisko 90 groszy na litrze. W pierwszym tygodniu lipca średnia cena benzyny 95 wynosiła 6,78 zł, a oleju napędowego 6,94 zł za litr. Na tym tle oferta z Czeremchy wygląda jak z innej planety.
U Skolima tłum ludzi na stacjach.
— 𝚂𝚔𝚗𝚎𝚛𝚞𝚜 (@sknerus_) July 24, 2026
Idealny przykład jak najeść się małą łyżeczką, a nie chochlą. pic.twitter.com/tAg5biuh2e
Rzecznik rządu zaskoczony pytaniem o Skolima
Fenomen różowej stacji dotarł już na rządowe salony. Podczas wtorkowej konferencji prasowej jeden z dziennikarzy zapytał rzecznika rządu Adama Szłapkę wprost, dlaczego prywatna stacja Skolima potrafi sprzedawać paliwo o 50-60 groszy taniej niż państwowy koncern. Rzecznik wyglądał na zaskoczonego i nie odpowiedział wprost.
"Myślę, że po tej informacji pana redaktora Orlen będzie analizował ceny paliw na swoich stacjach", stwierdził Szłapka. Dopytywany, czy kierowcy mogą liczyć na spadek cen u paliwowego giganta, uciął krótko: "To już jest decyzja stacji".
Stacja stała się atrakcją regionu
Czeremcha, niewielka miejscowość przy granicy z Białorusią, dzięki stacji Skolima trafiła na mapy kierowców z całego regionu. Część klientów przyjeżdża wyłącznie po tańsze paliwo, ale wielu traktuje wizytę jak wycieczkę: robią zdjęcia na tle różowej stacji i chwalą się nimi w sieci. "Jest super, klimatycznie. Idziemy robić fotki i jedziemy dalej", relacjonowała jedna z klientek lokalnym mediom. Inni chwalą jakość paliwa i obsługę. "Cały czas tankuję u Skolima non stop. Czy to benzyna, czy gaz", zapewniał inny kierowca.
Sam kierownik stacji przyznaje, że miejsce stało się wizytówką miejscowości: "Ludzie jadą, bo jest taniej i bo jest głośno o tej stacji". Wygląda na to, że Skolim, który na scenie disco polo przyzwyczaił wszystkich do przebojów, w biznesie paliwowym również trafił w nutę, która gra ludziom najmocniej: cenę.