No i znów to samo miejsce - Lasów. Dwa lata temu Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt odbierał stąd kilkadziesiąt psów i kotów trzymanych w oborze, w klatkach. A we wtorek inspektorzy wrócili tam ponownie - bo historia zatoczyła koło.
Tym razem z tego samego domu trafiło pod opiekę DIOZ 14 psów i 6 kotów. Interwencja skończyła się dopiero o 1:12 w nocy. Zamiast spać, inspektorzy opatrywali zwierzęta, karmili je i próbowali dać im choć odrobinę spokoju po tym, co przeszły.
Koty w klatkach, do tego papugi i chomiki
To, co zastali na miejscu, mówi samo za siebie. Koty zamknięte w klatkach, obok papugi i chomiki. A jak wynika ze zgłoszenia, które dotarło do inspektoratu, sytuacja ciągnęła się od dawna - ktoś już wcześniej zgłaszał, że zwierzęta są pozamykane w drewnianych pudłach i klatkach.
Na nagraniu z interwencji widać starszą kobietę, która interwencję traktuje jak kradzież oraz grozi inspektorom. Inspektorzy co chwila odkrywają nowe "skrytki" w których więzione były zwierzaki. Materiał tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
Każde takie zwierzę to kolejne koszty
DIOZ przypomina, że każda interwencja to nie koniec, a dopiero początek. Leczenie, diagnostyka, karma, transport, miesiące pracy. Dla tych 20 zwierząt - i kolejnych, po które inspektorzy mają pojechać już dziś - inspektorat prosi o wsparcie finansowe.
Pomóc można przez:
- BLIK: 690 104 520
- PayPal: dioz@dioz.pl
- mBank: PL49 1140 2004 0000 3802 7654 3761 (tytuł: zwierzęta z klatek)
To właśnie dzięki ludziom, którzy wspierają takie akcje, inspektorzy w ogóle mogą wsiąść do samochodu i pojechać tam, gdzie ktoś czeka na pomoc.