Sąd Okręgowy w Bydgoszczy skazał Fabiana P. na 15 lat więzienia za pobicie 13-miesięcznego Grzesia, które doprowadziło do jego śmierci. Matka chłopca, Katarzyna B., usłyszała łącznie dwa lata, ale za inne czyny. Od zarzutu pobicia ze skutkiem śmiertelnym została uniewinniona, bo w chwili powstania obrażeń nie było jej w domu. Grześ był jej piątym dzieckiem. Czworo starszych odebrano jej wcześniej.

Wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich lat zapadł w poniedziałek 13 lipca 2026 roku. Sprawa dotyczy tragedii, do której doszło we wrześniu 2024 roku na bydgoskim Fordonie i która poruszyła całe miasto.

Telefon na pogotowie i wersja o upadku z wersalki

13 września 2024 roku Katarzyna B. zadzwoniła po karetkę. Twierdziła, że jej 13-miesięczny syn spadł z wersalki. Nieprzytomny chłopiec z ciężkimi obrażeniami głowy trafił do Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy, gdzie przeszedł operację neurochirurgiczną.

Lekarze bardzo szybko nabrali podejrzeń. Wersja o upadku nie pasowała do tego, co widzieli. Na ciele dziecka ujawnili liczne starsze siniaki i obrażenia świadczące o wcześniejszej, długotrwałej przemocy. Powiadomili policję.

Grzesia nie udało się uratować. Zmarł 19 września 2024 roku, sześć dni po przyjęciu do szpitala. Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci był rozległy krwiak mózgu.

W chwili jego śmierci matka i jej partner przebywali już w areszcie. Zatrzymano ich wkrótce po zgłoszeniu ze szpitala. Oboje byli wtedy pod wpływem środków odurzających.

15 lat dla Fabiana P.

Sąd ustalił, że w momencie powstania obrażeń głowy, które spowodowały śmierć chłopca, Katarzyny B. nie było w domu. Sam z dzieckiem był wtedy jej partner.

Fabian P. został skazany na 15 lat pozbawienia wolności za pobicie Grzesia. Nie doprowadzono go na ogłoszenie wyroku. Sąd zaliczył na jego poczet okres tymczasowego aresztowania i przedłużył areszt o kolejne trzy miesiące.

Dwa lata dla matki i skąd się wzięły

Katarzyna B. została uniewinniona od zarzutu pobicia Grzesia skutkującego jego śmiercią. Skazano ją natomiast za dwa inne czyny.

Półtora roku pozbawienia wolności orzeczono za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad dziećmi. Chodzi o notoryczne wyzywanie pierwszej dwójki jej dzieci i krzyczenie na nie. Kolejny rok więzienia sąd orzekł za potrząsanie Grzesiem, co mogło powodować wylewy do oczu.

Łącznie daje to dwa lata. Ona również nie stawiła się na publikacji wyroku.

„Oskarżona była złą matką, niczego się nie nauczyła"

Sędzia Marek Kryś w ustnym uzasadnieniu nie zostawił na oskarżonej suchej nitki. Stwierdził wprost, że była złą matką i niczego się nie nauczyła. Opisał też, jak wyglądała codzienność chłopca. Karmiła go wyłącznie kaszką, nie robiła mu obiadów, jego rozwój był zaniedbany, a dziecko nie ruszało się adekwatnie do swojego wieku.

Katarzyna B. straciła wcześniej prawa rodzicielskie wobec córki i syna, którzy trafili do rodziny zastępczej.

Grześ był piątym dzieckiem. I jedynym, które zostało

Najbardziej porażający jest kontekst, w jakim ta tragedia się rozegrała. Grześ był piątym dzieckiem Katarzyny B. Najstarsza córka została jej odebrana wiele lat wcześniej. Troje kolejnych dzieci trafiło pod opiekę zastępczą w 2023 roku, a więc wtedy, gdy Grześ był już na świecie.

Oznacza to, że instytucje odebrały tej kobiecie czworo dzieci, uznając, że nie może się nimi opiekować. Piąte zostawiły z nią w domu. To właśnie ono nie żyje.

Katarzyna B. często zmieniała miejsce zamieszkania, co wyglądało na próbę unikania kontroli ze strony pracowników opieki społecznej.

Kontrola wykazała nieprawidłowości

Pytanie o to, dlaczego Grzesia nie umieszczono w rodzinie zastępczej albo domu dziecka, zadawali sobie po jego śmierci wszyscy. Przeprowadzona po tragedii kontrola wojewody kujawsko-pomorskiego wykazała nieprawidłowości w działaniach Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy. Działania instytucji uznano za niewystarczające.

Prokuratura chciała znacznie więcej

Warto zestawić orzeczone kary z tym, czego domagała się prokuratura. Oskarżycielka wnosiła o 16 lat więzienia dla matki i 18 lat dla jej partnera. Sąd orzekł odpowiednio dwa i piętnaście lat.

Śmierć Grzesia głęboko poruszyła mieszkańców Bydgoszczy, którzy zorganizowali wtedy marsz w jego pamięci.

Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje apelacja.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Zapytał internautów, które przedszkole w Poznaniu zaatakować. Miał maczetę i gotowy plan
Zapytał internautów, które przedszkole w Poznaniu zaatakować. Miał maczetę i gotowy plan
Robert w Chicago, Ania na koncercie w Warszawie. W sieci ruszyła dyskusja, gdzie powinna była być
Robert w Chicago, Ania na koncercie w Warszawie. W sieci ruszyła dyskusja, gdzie powinna była być