Czteroletnia dziewczynka zawisła na zewnętrznej stronie barierki balkonu na piątym piętrze bloku w Łomży. Zanim dojechały służby, sąsiedzi rozciągnęli pod balkonem koc i trzymali go czterech. Gdy dziecko opadło z sił i spadło, koc zamortyzował upadek z kilkunastu metrów. Matka dziewczynki spała w mieszkaniu, badanie wykazało u niej 0,7 promila alkoholu.

Do zdarzenia doszło w niedzielę po godzinie 14 przy ulicy Sybiraków w Łomży. Zgłoszenie do służb wpłynęło o 14.14.

Kilka minut na reakcję

Mieszkańcy zauważyli, że na piątym piętrze, po zewnętrznej stronie balustrady, stoi małe dziecko trzymające się jej rączkami. Wezwali straż i pogotowie, ale nie czekali bezczynnie.

Ktoś przyniósł koc. Czterech mężczyzn napięło go bezpośrednio pod balkonem i manewrowało nim tak, by dziewczynka nie uderzyła w podłoże.

  • Przybiegł jakiś pan z kocem. Wskoczyliśmy tam na dole na balkon we trzech i w ostatniej chwili żeśmy złapali. To chwilę trwało - relacjonował TVN24 Grzegorz Płoński, jeden z uczestników akcji.

Dziewczynka spadła, zanim na miejsce dotarły trzy zastępy straży pożarnej i karetka. Siła uderzenia była na tyle duża, że mimo koca dziecko dotknęło ziemi.

Bez złamań

Pierwszej pomocy udzieliła sąsiadka, z zawodu lekarka. Nie stwierdziła u dziewczynki poważniejszych obrażeń ani złamań, dziecko było przytomne.

Czterolatka trafiła na badania do szpitala w Białymstoku. Diagnostyka wykazała jedynie ogólne potłuczenia. Lekarze wskazują, że to zasługa świadków.

Całe zdarzenie zarejestrował monitoring osiedlowy.

Matka spała

W chwili wypadku w mieszkaniu przebywała 27-letnia matka dziewczynki, jedyna dorosła osoba pod tym adresem. Ojciec dziecka jest za granicą.

Sąsiedzi przez dłuższy czas dobijali się do drzwi. Kobieta otworzyła zaspana. Badanie alkomatem wykazało u niej 0,7 promila alkoholu. Nieoficjalnie mieszkańcy mówią, że w nocy z soboty na niedzielę z mieszkania dochodziły odgłosy imprezy.

Jak przekazała podkomisarz Karolina Wojciekian z Komendy Miejskiej Policji w Łomży, rodzina była już wcześniej znana dzielnicowemu.

Zarzutów jeszcze nie ma

Prokuratura poinformowała, że matka na razie nie usłyszała żadnych zarzutów. Trwają czynności zmierzające do ustalenia okoliczności zdarzenia i zakresu jej ewentualnej odpowiedzialności karnej.

Policja zapowiada, że po zebraniu pełnego materiału dowodowego sprawa ma zostać zakwalifikowana z artykułu 160 Kodeksu karnego, czyli narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Standardowo grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności, ale wobec osoby, na której ciąży obowiązek opieki, kara sięga 5 lat.

Policja przy okazji przypomina, żeby nie zostawiać małych dzieci bez nadzoru w pobliżu otwartych okien i balkonów.

Czterolatka pozostaje pod opieką lekarzy.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Akcja kontrterrorystów pod Jędrzejowem. Cztery osoby zatrzymane, odzyskany mercedes ze Szwajcarii
Akcja kontrterrorystów pod Jędrzejowem. Cztery osoby zatrzymane, odzyskany mercedes ze Szwajcarii
Miliony dla powodzian dla męża i sąsiadów polityczki KO. Sprawę bada CBA
Miliony dla powodzian dla męża i sąsiadów polityczki KO. Sprawę bada CBA