Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Vladyslava O., internetowego prowokatora znanego jako Crawly. To ostatnia instancja, więc dziesięcioletni zakaz wjazdu do Polski i całej strefy Schengen jest już przesądzony. W uzasadnieniu sąd stwierdził, że obawa dotycząca możliwości prowadzenia przez niego działalności szpiegowskiej została przez służby wykazana w sposób wystarczający.

O rozstrzygnięciu poinformowała w poniedziałek Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Dwa lata sporu o powrót

Decyzję o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu wydał w listopadzie 2024 roku szef MSWiA, przychylając się do wniosku szefa ABW. Vladyslav O. został wtedy deportowany na Ukrainę i objęty zakazem ponownego wjazdu na dziesięć lat.

Streamer konsekwentnie próbował tę decyzję podważyć. Najpierw jego skargę oddalił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, teraz zrobił to sąd wyższej instancji. Oba sądy miały wgląd w niejawny materiał przedstawiony przez ABW.

Jak podała Agencja, NSA stwierdził wprost, że po analizie tych informacji nie znalazł żadnych podstaw do zanegowania stanowiska sądu wojewódzkiego.

Co przekonało sąd

Z komunikatu ABW wynika, że wniosek szefa Agencji był wynikiem obserwacji zachowania cudzoziemca, braku poszanowania zasad obowiązujących w państwie przyjmującym oraz ustalenia, że jego działania mogły prowadzić do ujawnienia wrażliwych informacji dotyczących bezpieczeństwa Polski i jej obywateli.

Najistotniejszy jest jednak mechanizm, który sąd opisał wprost. Nagrywanie zaaranżowanych zdarzeń naruszających porządek publiczny i publikowanie ich w sieci może pokazywać użyte siły, środki, sposób i czas reakcji służb porządkowych.

To wystarczyło, by uznać taką działalność za odpowiadającą artykułowi 329a ustawy o cudzoziemcach, który mówi o podejrzeniu działalności terrorystycznej lub szpiegowskiej.

Trzeba tu zaznaczyć jedno: to ustalenie z postępowania administracyjnego, a nie wyrok karny. Vladyslavowi O. nigdy nie postawiono zarzutu szpiegostwa.

Rozstrzygnięcie skomentował Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. Jak stwierdził, streamer przez ostatni czas bardzo mocno walczył o możliwość wjazdu do Polski, żeby dalej stwarzać zagrożenie i atakować swoimi występami Polskę i Polaków.

Białorusin czy Ukrainiec

Sam Crawly przez długi czas przedstawiał się w sieci jako Białorusin, co powtarzały też niektóre organizacje. Warszawska policja, badając sprawę zdemolowanych samochodów, zweryfikowała jego dokumenty i potwierdziła, że jest obywatelem Ukrainy.

Najczęściej opisywano go potem jako obywatela Ukrainy narodowości białoruskiej, pochodzącego z Dniepru. Do tej wersji przychylali się także mieszkający w Polsce białoruscy opozycjoniści, którzy sami zaczęli go prześwietlać, gdy jego ksenofobiczne wypowiedzi zaczęły uderzać w ich środowisko.

Komunikat ABW mówi wyłącznie o „cudzoziemcu", ale deportowany został na Ukrainę.

Gnom z TikToka

Rozpoznawalność zbudował na nagraniach, w których przebrany za zielonego gnoma wdzierał się na zaplecza warszawskich galerii handlowych, poruszał się na czworakach i zaczepiał klientów oraz pracowników.

Policja zainteresowała się nim na dobre w 2024 roku, po zaaranżowanym widowisku w centrum stolicy. Skakał wtedy po zaparkowanych samochodach i rzucał w nie cegłami, a auta zostały wcześniej przywiezione na miejsce lawetami. W trakcie zajścia spryskał gaśnicą przechodnia, który zwrócił uwagę jemu i jego fanom.

Wcześniej podczas jednego ze streamów miał w wulgarnych słowach obrazić Polaków i stwierdzić, że wolałby mieszkać w Moskwie. Sprawą zajął się wtedy Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który złożył zawiadomienie do prokuratury.

To tylko jeden z przykładów jego contentu:

Nie tylko on

W tym samym komunikacie ABW przypomniała o innych cudzoziemcach, którzy w ostatnim czasie ponieśli podobne konsekwencje za treści publikowane w internecie.

W maju 2026 roku deportowano influencera Andrija G., który wjechał sportowym samochodem na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego w okolice Morskiego Oka, a nagranie wrzucił do sieci. Dostał pięcioletni zakaz wjazdu.

Analogiczną decyzję Straż Graniczna wydała wobec 57-letniego obywatela Ukrainy, zatrzymanego po nielegalnym wyłowieniu dużego suma z jeziorka Balaton na warszawskim Gocławiu. Usłyszał zarzuty dotyczące połowu ryb i sposobu traktowania zwierzęcia, a także otrzymał pięcioletni zakaz wjazdu.

Vladyslav O. wyczerpał już całą drogę odwoławczą przed polskimi sądami administracyjnymi.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Akcja kontrterrorystów pod Jędrzejowem. Cztery osoby zatrzymane, odzyskany mercedes ze Szwajcarii
Akcja kontrterrorystów pod Jędrzejowem. Cztery osoby zatrzymane, odzyskany mercedes ze Szwajcarii
4-letnia dziewczynka wypadła z balkonu w Łomży. Matka pod wpływem alkoholu, W sieci pojawiło się nagranie z akcji ratunkowej sąsiadów.
4-letnia dziewczynka wypadła z balkonu w Łomży. Matka pod wpływem alkoholu, W sieci pojawiło się nagranie z akcji ratunkowej sąsiadów.