wyświetlenia
Nie chcą gratulacji. To zasługa wszystkich
Ton oświadczenia był jednoznaczny od pierwszych słów. Obaj twórcy podkreślili, że sukces akcji nie należy do nich - należy do każdego, kto w jakikolwiek sposób się w nią zaangażował. Odrzucili gratulacje i podziękowania, bo jak sami napisali, to oni są wdzięczni - nie odwrotnie.
Jeszcze dalej poszli w kwestii ewentualnych odznaczeń i orderów za zasługi. Zaapelowali, by kierować je w ręce pielęgniarek, pielęgniarzy, lekarzy i lekarek, którzy każdego dnia walczą o ludzkie życie. Przy okazji ponowili apel o ustanowienie 26 kwietnia Dniem Walki z Rakiem - sprawą zainteresował się już marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który zapowiedział kontakt Kancelarii Sejmu z fundacją.
Żadnych wywiadów, żadnych nowych współprac
Oświadczenie zawierało też jasny przekaz dla mediów - Łatwogang i Bedoes nie zamierzają udzielać wywiadów ani komentarzy dotyczących zbiórki. Dziewięć dni transmisji uznają za wystarczający głos w tej sprawie. Mediom, którym rzeczywiście zależy, przekazali jedną prośbę: nagłaśniajcie zbiórkę i świadomość, że rak to nie wyrok.
Równie twardo postawili sprawę współprac reklamowych. Wszystkie umowy zawarte przed streamem zostaną przełożone na możliwie odległe terminy. Nowych ofert, które napływają w związku ze wzrostem popularności, nie przyjmą w ogóle - z wyjątkiem firm XTB i WK Dzik, które podczas transmisji wpłaciły sumy gwarantujące im bezpłatny udział twórców w ich reklamach.
Co dalej z pieniędzmi?
Zanim Łatwogang i Bedoes wrócą do swojej regularnej działalności - koncertów i aktywności w sieci - skupią się na współpracy z Fundacją Cancer Fighters, by dopilnować, że każda złotówka trafi tam, gdzie powinna. Zapowiedzieli też tworzenie płyty z podopiecznymi fundacji, z której cały zysk zasili zbiórkę.
Oświadczenie zakończyli apelem, który dobrze podsumowuje całą akcję: "Nie obraźcie się za brak naszej obecności w mediach, tu po prostu nie chodzi o nas - chodzi o dzieci. Im dawajmy siłę codziennie, im dajmy głos."
Rozmowy na Facebooku