Brad Pitt przyjechał do Paryża specjalnie na finał Roland Garros i zasiadł w loży VIP, żeby na własne oczy zobaczyć Maję Chwalińską. Obok niego - Flea z Red Hot Chili Peppers. Polska tenisistka przegrała z Andriejewą, ale trybuny należały do niej.
Finał French Open 2026 to był mecz, który oglądał cały świat - i to dosłownie. Na trybunach kortu im. Philippe'a Chatriera, mogącego pomieścić ponad 15 tysięcy widzów, pojawiły się prawdziwe ikony kultury. Wśród nich - jedna z największych gwiazd Hollywood.
Brad Pitt w loży VIP
W lożach VIP pojawił się Brad Pitt, który przyjechał do Paryża w towarzystwie swojej partnerki Ines de Ramon. Obecność jednego z najbardziej rozpoznawalnych aktorów świata natychmiast przyciągnęła uwagę fotoreporterów i kibiców. 62-latek postawił na białą koszulę, którą zestawił z beżowymi spodniami.
Tego jest więcej! Bratt Pitt śledzi wzrokiem naszą gwiazdkę ,Maję! To jest dopiero fan! ❤️😃🥎🎾🥰 #RolandGarros #BradPitt #MajaChwalinska pic.twitter.com/bAxk3mmuHg
— AniaBurnosN🌹❤️ (@AnnaBurnosN1) June 7, 2026
Flea z RHCP też tam był
W bezpośrednim sąsiedztwie gwiazdora kina zasiadł Michael Balzary, znany szerszej publiczności jako Flea - legendarny basista formacji Red Hot Chili Peppers. Co tu dużo mówić - taką widownią może się pochwalić niewielu sportowców na świecie.
Polskie gwiazdy też dały radę
Walkę młodej zawodniczki podziwiały między innymi Kasia Tusk, Marcin Prokop, Kinga Rusin oraz małżeństwo Macieja Dowbora i Joanny Koroniewskiej. Na trybunach nie brakowało też polskich kibiców, którzy co jakiś czas wznosili głośny doping dla swojej rodaczki.
Zobaczmy to jeszcze raz Brad Pitt kibicował Mai i nawet ze swoja dziewczyna Ines o niej plotkowali 😃❤️🎾#RolandGarros pic.twitter.com/Vs08DD97cd
— AniaBurnosN🌹❤️ (@AnnaBurnosN1) June 7, 2026
Historyczny finał kwalifikantki
Maja Chwalińska, zajmująca 114. miejsce w rankingu światowym, stała się rewelacją turnieju na kortach Rolanda Garrosa. Bo nie zapominajmy - weszła do turnieju przez kwalifikacje. I doszła do finału Wielkiego Szlema. Kwalifikantka przegrała z rozstawioną z numerem 8 Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6, ale i tak odniosła wielki sukces.
Wynik boli, ale to, co Chwalińska zrobiła w Paryżu, przejdzie do historii polskiego tenisa. A fakt, że Brad Pitt specjalnie przyjechał to zobaczyć - mówi sam za siebie.