Pracownica jednego z lokali gastronomicznych przy ul. Witkiewicza w Szczecinie dostała 500 zł mandatu za sprzedanie butelki wody przed otwarciem, w trakcie uruchamiania kasy fiskalnej. Sprawa wywołała burzę w sieci.

Według relacji lokalu w środę, 1 lipca, przed otwarciem pojawiła się kobieta, która chciała kupić wodę. Pracownica przystała na jej prośbę, mimo że kasa fiskalna nie była jeszcze włączona. Klientka okazała się pracownicą Urzędu Skarbowego, a efektem była kontrola i mandat.

Właściciel opisał sytuację na Facebooku, tłumacząc, że w pierwszych dniach działalności chodziło o to, żeby każdy gość wyszedł zadowolony. I to wystarczyło. Sprawa rozniosła się błyskawicznie po całej Polsce, komentowali ją również dziennikarze i influencerzy.

W komentarzach przeważały głosy krytykujące urzędniczkę, choć nie brakowało też opinii bardziej krytycznych wobec samych pracowników baru.

Skarbówka o "nabyciu sprawdzającym"

Izba Administracji Skarbowej nie może komentować konkretnej sprawy ze względu na tajemnicę skarbową. Sebastian Osiński, rzecznik prasowy KAS w Szczecinie, wyjaśnił jedynie, że tego typu kontrole to tzw. nabycie sprawdzające - instytucja wprowadzona 1 stycznia 2022 r. do ustawy o KAS. Polega ona na zakupie towaru lub usługi przez pracownika organu podatkowego, żeby sprawdzić, czy sprzedaż jest ewidencjonowana na kasie.

Rzecznik podkreślił, że nabyć sprawdzających dokonują wyłącznie uprawnieni pracownicy i funkcjonariusze, a zachodniopomorska KAS zawsze działa w granicach obowiązujących przepisów.

Przepisy są tu jednoznaczne. Zgodnie z art. 62 § 4 Kodeksu karnego skarbowego karze podlega ten, kto dokona sprzedaży z pominięciem kasy rejestrującej albo nie wyda paragonu. Ostatecznie skarbówka odstąpiła od ukarania właściciela - mandat 500 zł nałożono na pracownicę, która sprzedała wodę.

W niedzielę głos zabrał szef KAS

Do sprawy odniósł się w niedzielę szef Krajowej Administracji Skarbowej Marcin Łoboda. Oto pełna treść jego oświadczenia:

"Stanowczo sprzeciwiam się wszelkim przejawom szykanowania, obrażania, pomawiania oraz publicznego atakowania funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej, w tym również reprezentujących stronę społeczną, którzy wykonują swoje obowiązki profesjonalnie, zgodnie z obowiązującym prawem oraz w interesie Skarbu Państwa i wszystkich obywateli.

W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej pojawiły się liczne krzywdzące i niedopuszczalne komentarze skierowane pod adresem pracowników Izby Administracji Skarbowej w Szczecinie, którzy wykonywali powierzone im obowiązki służbowe. Pragnę podkreślić, że działania kontrolne Krajowej Administracji Skarbowej prowadzone są wyłącznie na podstawie i w granicach obowiązującego prawa.

Kontrole prowadzone przez Krajową Administrację Skarbową nie są prowokacjami ani działaniami wymierzonymi w uczciwych przedsiębiorców. Ich celem jest przeciwdziałanie naruszeniom prawa, eliminowanie nieuczciwej konkurencji, zwalczanie szarej strefy oraz ochrona tych przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność zgodnie z przepisami i rzetelnie wywiązują się ze swoich obowiązków.

Podważanie wiarygodności funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej wyłącznie z powodu wykonywania przez nich ustawowych zadań godzi nie tylko w dobre imię konkretnych osób, ale również w autorytet instytucji państwa odpowiedzialnych za zapewnienie stosowania prawa.

Wyrażam pełne wsparcie dla wszystkich funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej, którzy każdego dnia z zaangażowaniem, odpowiedzialnością i profesjonalizmem realizują swoje obowiązki na rzecz państwa i obywateli.

Nie ma zgody na hejt, pomówienia, nękanie ani próby dyskredytowania osób, które wykonują swoje ustawowe obowiązki lub reprezentują interesy pracowników i funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej".

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Nagranie z gryfickiego lasu chwyta za serce. Młody wilczek przywołuje swoją mamę
Nagranie z gryfickiego lasu chwyta za serce. Młody wilczek przywołuje swoją mamę
Kierowca BMW przesadził z modyfikacjami. Stracił dowód rejestracyjny i zapłaci 2 tysiące mandatu
Kierowca BMW przesadził z modyfikacjami. Stracił dowód rejestracyjny i zapłaci 2 tysiące mandatu