Dawid Podsiadło wrócił z nowym singlem „na błysk”, ale tym razem zamiast zachwytów nad piosenką w sieci szybko pojawiła się dyskusja o teledysku. W opisie klipu znalazła się informacja o wykorzystaniu sztucznej inteligencji, a dokładniej o produkcji AI i scenach przygotowanych przy jej pomocy. Dla części fanów to wystarczyło, żeby uznać, że jeden z największych polskich artystów poszedł drogą na skróty.

Najmocniej oberwało mu się za to, że przy takiej pozycji, budżecie i zasięgach mógł po prostu zatrudnić ludzi, którzy zrobiliby podobny efekt tradycyjnymi metodami. Internauci pytają, po co topowy artysta sięga po AI, skoro jego projekty mogłyby dać pracę grafikom, animatorom, montażystom czy twórcom efektów. W komentarzach przewija się zarzut, że to wygląda jak oszczędzanie tam, gdzie właśnie powinno się inwestować w kreatywnych ludzi.
Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że premiera „na błysk” miała być kolejnym dużym krokiem przed stadionową trasą „Obrotowy Tour” i zapowiedzią nowego albumu. Zamiast rozmowy wyłącznie o muzyce, zrobiła się jednak dyskusja o granicach używania sztucznej inteligencji w sztuce. Podsiadło pewnie dalej wyprzeda stadiony bez większego problemu, ale tym razem internet jasno dał mu znać, że nie każdy „nowoczesny” pomysł zostanie przyjęty brawami.