Podczas charytatywnego rajdu rowerowego na rzecz małego Maksia, Łatwogang napotkał niespodziewane trudności ze strony swoich fanów. W trakcie przejazdu przez Bełchatów, wokół twórcy zaczęły gromadzić się dziesiątki osób, które na rowerach i w samochodach usiłowały towarzyszyć mu na trasie. Sytuacja stała się na tyle niebezpieczna, że chłopak został zmuszony do zatrzymania się i wystosowania dramatycznego apelu do zgromadzonego tłumu.

Youtuber wyraźnie zaznaczył, że dalsza jazda w takich warunkach jest niemożliwa i stwarza ogromne zagrożenie wypadkiem. Wokół niego zebrało się około 50 osób, co przy normalnym ruchu drogowym – w tym mijających peleton szybkich autach – doprowadziło do paraliżu. Łatwogang podkreślił, że docenia obecność i wsparcie fanów, jednak dalsze eskortowanie go uniemożliwi mu ukończenie wyzwania. Zapowiedział, że jeśli kolejne osoby będą dołączać do grupy, będzie zmuszony nieustannie przerywać jazdę, przez co fizycznie nie da rady dotrzeć do celu, jakim jest Gdańsk.
Mimo tych utrudnień, cała akcja odnosi gigantyczny sukces finansowy. Na ekranie transmisji na żywo widać, że pasek zbiórki przekroczył już barierę 6 milionów złotych, realizując połowę ostatecznego celu, jakim jest 12 milionów. Łatwogang poprosił wszystkich o rozejście się do domów i dalsze śledzenie jego zmagań wyłącznie za pośrednictwem streamu, co pozwoli mu bezpiecznie kontynuować podróż.
