Do groźnej sytuacji doszło podczas towarzyskiego meczu Węgry — Kazachstan rozegranego na Nagyerdei Stadium w Debreczynie. W pewnym momencie kamera zawieszona nad boiskiem zaczęła dymić, a chwilę później spadła na murawę z wysokości ponad 20 metrów. Sprzęt runął w pobliżu linii bocznej, niedaleko osoby pracującej przy transmisji. Mecz został na chwilę przerwany, żeby usunąć urządzenie z boiska i upewnić się, że można kontynuować grę.
Chodziło o tzw. spidercam, czyli kamerę poruszającą się nad boiskiem na specjalnych linach. Takie systemy są wykorzystywane przy dużych transmisjach sportowych, bo pozwalają pokazywać mecz z efektownych, dynamicznych ujęć z góry. Warto jednak pamiętać, że nie jest to lekka, dwukilogramowa kamerka, tylko duże urządzenie z głowicą stabilizującą, obudową, mocowaniami i właściwą kamerą. W zależności od modelu podobne systemy mogą ważyć od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu kilogramów, dlatego upadek z takiej wysokości stanowił realne zagrożenie.
Najwięcej szczęścia miał dziennikarz lub operator stojący przy linii bocznej. Na nagraniu widać, że kamera spadła niedaleko niego, a przy tej masie i wysokości konsekwencje mogły być bardzo poważne. Na szczęście nikt nie został ranny, a spotkanie po krótkiej przerwie dokończono. Węgry wygrały z Kazachstanem 3:1, ale to właśnie awaria kamery stała się jednym z najczęściej komentowanych momentów tego meczu.