Ekipa budowlana przy ulicy Racławickiej 118 w Warszawie rozstawiła wielotonową pompę do betonu w poprzek chodnika i pasa zieleni, nie mając zezwolenia na zajęcie pasa drogowego ani wyznaczonych przejść dla pieszych. Gdy zwrócił im na to uwagę znany z internetu aktywista Konfitura, doszło do szarpaniny i gróźb pobicia. Interwencja policji zakończyła się mandatami, a operator pompy stracił dowód rejestracyjny pojazdu.
"Stan wyższej konieczności" zamiast zezwoleń
Konfitura, czyli Maksym, od lat dokumentuje kierowców i firmy lekceważące przepisy. Tym razem natknął się na prace betoniarskie prowadzone na Mokotowie bez zgody na zajęcie pasa drogowego i bez jakiegokolwiek zabezpieczenia terenu. Zapytani, dlaczego nie dopełnili formalności, budowlańcy odpowiedzieli, że procedury trwają za długo, a całą sytuację tłumaczyli "stanem wyższej konieczności" i kosztami przestoju betoniarek.
Stan wyższej konieczności na budowie bez zezwoleń.
— 𝚂𝚔𝚗𝚎𝚛𝚞𝚜 (@sknerus_) August 30, 2026
- Czemu nie załatwiliście wcześniej wszystkich zezwoleń?
- Bo to za długo.
I problem rozwiązany, po prostu zaczynają budowę bez wymaganych zezwoleń, bo formalności przecież mogą potrwać.
Samowolka, brak odpowiednich… pic.twitter.com/JU4b0yS8pt
Gdy aktywista wezwał policję, atmosfera szybko zgęstniała. Robotnicy i kierownik prac próbowali zmusić go do opuszczenia terenu. Szarpali jego rower, naruszali nietykalność cielesną, a jeden z mężczyzn miał grozić mu pobiciem. Według opisu opublikowanego przez autora nagrania beton dostarczali pracownicy firmy Holcim Polska, a pompa należała do firmy Szleszyński. Mimo obecności zgłaszającego prace kontynuowano aż do przyjazdu mundurowych.
Całość:
Mandaty i zatrzymany dowód rejestracyjny
Funkcjonariusze z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II ukarali kierującego pojazdem z pompą mandatem w wysokości 1500 zł i 8 punktami karnymi, zatrzymali też dowód rejestracyjny pojazdu. Kierownik budowy dostał mandat w kwocie 100 zł za brak odpowiedniego zabezpieczenia miejsca robót.
Na tym sprawa się nie kończy. Autor nagrania skierował zawiadomienia do Państwowej Inspekcji Pracy, Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego oraz Zarządu Dróg Miejskich. Zapowiedział również kroki prawne na drodze cywilnej wobec osób, które dopuściły się wobec niego agresji fizycznej.
Legalne zajęcie pasa drogowego w dużym mieście to procedura trwająca od kilku tygodni do nawet paru miesięcy i koszt rzędu kilku tysięcy złotych: zezwolenia, mapy i projekt czasowej organizacji ruchu. Za samowolne zajęcie chodnika zarządca drogi może naliczyć opłatę karną w wysokości dziesięciokrotności standardowej stawki. Jak widać na nagraniu, niektórzy wolą jednak zaryzykować.