Kubańczyk na kilka godzin przed występem odwołał darmowy koncert w ramach "Pożegnania Wakacji" w Parku Sowińskiego na warszawskiej Woli. Raper zarzucił organizatorom karygodne warunki i zapowiedział kroki prawne. Firma odpowiedzialna za realizację wydarzenia wzięła winę na siebie, ale jednocześnie wskazała, że ekipa artysty nie dostarczyła ridera technicznego.
"W garderobie nie było nic, nawet wody"
Koncert miał się odbyć w sobotę 29 sierpnia o godzinie 19.30 i był kulminacją bezpłatnej imprezy plenerowej organizowanej przez dzielnicę Wola. Kubańczyk, czyli Jakub Flas, poinformował o swojej decyzji w mediach społecznościowych na krótko przed planowanym wyjściem na scenę.
Raper tłumaczył, że na miejscu zabrakło podstawowych rzeczy, w tym stołu dla DJ-a na scenie, a w garderobie nie było nawet wody. Podkreślił, że jego ekipa grała już w różnych warunkach, ale z czymś takim nie miała jeszcze do czynienia. Zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wynikających z umowy i obiecał, że postara się wynagrodzić sytuację fanom, którzy przyszli do parku.
W relacjach na Instagramie dodał, że to pierwszy odwołany koncert od 8 lat jego działalności. Pokazał też wiadomości od rozczarowanych fanów, z których część przyjechała specjalnie z Łodzi czy Siedlec, ponad 100 kilometrów, z koszulkami i płytami do podpisania. Większość piszących stanęła jednak po stronie rapera.

Dzielnica i firma odpowiadają
Urząd dzielnicy Wola przekazał, że organizatorem wydarzenia była dzielnica, ale za realizację, w tym zapewnienie występu artysty, odpowiadała zewnętrzna firma P.P.H.U. "FUKS" Jacek Wolski. Wykonawca złożył oświadczenie, w którym potwierdził, że koncert się nie odbył i że ponosi za to odpowiedzialność. Dzielnica zapowiedziała naliczenie kar umownych.
Sama firma przedstawiła jednak inną perspektywę. Według Jacka Wolskiego bezpośrednią przyczyną było to, że artysta odmówił występu, a zastrzeżenia miały dotyczyć zapewnionego stołu, a konkretnie konsolety DJ-skiej i jej wymiarów. Firma zaznaczyła przy tym, że management rapera nie przekazał ridera technicznego, czyli dokumentu określającego wymagania niezbędne do przygotowania odpowiedniego zaplecza i sprzętu.
Słowo stoi więc przeciwko słowu: raper mówi o niedotrzymaniu umowy przez organizatora, a realizator o braku dokumentu, bez którego trudno było spełnić oczekiwania artysty. Spór najpewniej rozstrzygnie się na gruncie zapisów umowy.
