Sprawa 28-letniego lekarza, który w rok zarobił 1,6 miliona złotych, rozgrzała opinię publiczną do czerwoności. W "Debacie Gozdyry" temat zarobków w ochronie zdrowia wrócił ze zdwojoną siłą. W pewnym momencie prowadząca postanowiła zapytać o pieniądze jednego z gości, lekarza Damiana Pateckiego. To, co usłyszała, szybko zaczęło żyć własnym życiem w mediach społecznościowych.
Punktem wyjścia całej dyskusji była głośna sprawa Dawida Kacprzyka. Jak opisał Patryk Słowik z portalu Zero, 28-letni lekarz objął stanowisko koordynatora SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym mimo braku specjalizacji. Prawo do wykonywania zawodu uzyskał półtora roku wcześniej, a w 2025 roku zarobić miał 1,6 miliona złotych. Kacprzyk jest też radnym dzielnicy Ursus, który w poniedziałek odszedł z Koalicji Obywatelskiej.
Pytanie o pieniądze, zaskakująca odpowiedź
W studiu zasiedli między innymi dr Andrzej Sośnierz, lekarz i były poseł, dr Jan Śpiewak, socjolog i prezes Fundacji Bezpieczna Polska, oraz anestezjolog dr Damian Patecki z Naczelnej Izby Lekarskiej. W trakcie rozmowy o zarobkach w służbie zdrowia Agnieszka Gozdyra zdecydowała się zapytać Pateckiego wprost o jego własną sytuację finansową.
Wymiana zdań przybrała wówczas zaskakujący obrót:
- Ile pan zarabia? - dopytywała prowadząca.
- Oj chyba nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie - odparł lekarz.
- Pan zarabia godnie? Ile pan zarabia? - drążyła Gozdyra.
- Nie jestem pewien, jak wygląda moja umowa, bo jej nie czytałem - przyznał Patecki.
- Jak to pan nie czytał umowy? - dopytywała zdziwiona prowadząca.
- To znaczy wiem, że tam jest napisane, że muszę chodzić do pracy - tłumaczył się gość.
Ta krótka wymiana zdań błyskawicznie zaczęła krążyć w sieci, gdzie internauci komentowali, że lekarz nie potrafił, lub nie chciał, odpowiedzieć na proste pytanie o własne wynagrodzenie.
-iIle pan zarabia?
— jachcy🇵🇱 (@jachcy) June 16, 2026
-Oj chyba nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
-Pan zarabia godnie? ile pan zarabia?
-Nie jestem pewien jak wygląda moja umowa, bo jej nie czytałem.
-Jak to pan nie czytał umowy?
-Tzn. Wiem, że tam jest napisane, że muszę chodzić do pracy…… pic.twitter.com/3bNkWSmTRF
„Winię państwo”
Sama debata była zresztą gorąca także w innych momentach. Andrzej Sośnierz przekonywał, że odpowiedzialność za patologiczne sytuacje ponosi przede wszystkim państwo, które tworzy warunki sprzyjające nadużyciom.
- Ja tu winię państwo, które stwarza warunki. Bo możemy apelować do ludzi: nie zarabiajcie tak dużo, bo to nie wypada. Nie. Są możliwości, to ludzie z tego korzystają - mówił.
Tej argumentacji ostro sprzeciwił się Jan Śpiewak.
- Tak, to państwo go zmusiło, żeby brał te milion sześćset tysięcy złotych. Panie doktorze, no litość - ripostował aktywista. Jak dodał, istnieje różnica między etyką a prawem, a nie wszystko, co legalne, wypada robić. Jego zdaniem nie można zrzucać na państwo odpowiedzialności za własne decyzje.
Patecki o tym, czego naprawdę brakuje
Co ciekawe, sam Patecki w merytorycznej części dyskusji wskazywał konkretne rozwiązanie problemu wysokich zarobków pojedynczych lekarzy. Jego zdaniem wystarczyłoby dobre zarządzanie placówkami.
Zwracał uwagę, że dobrze prowadzony szpital wprowadza limit czasu pracy lekarza i nie udaje, że osoba świadcząca usługi medyczne jest wyłącznie przedsiębiorcą, a nie człowiekiem. Jak wskazywał, są w Polsce placówki ograniczające czas pracy do 204 godzin, a sama taka regulacja znacząco zmniejszyłaby zarobki opisywane w głośnej sprawie. Według niego nie potrzeba do tego ani odwoływania się do państwa, ani do moralności, lecz po prostu rozsądnego zarządzania.
Sprawa, która budzi emocje
Wątek wysokich zarobków młodego lekarza komentowali także politycy. Prowadząca pokazała w studiu zdjęcie, na którym Kacprzyk pozuje obok kartonowego wizerunku Jarosława Kaczyńskiego przy okazji dawnej akcji wymierzonej w "aleję milionerów PiS". Posłanka PiS Maria Koc oceniała, że stanowisko mogło zostać stworzone pod konkretną osobę, a konkurs napisany "pod kogoś". Z kolei przedstawiciele koalicji rządzącej przyznawali, że sprawy nie da się obronić i że bulwersuje ona nawet samych lekarzy.
Niezależnie od dalszego biegu wydarzeń jedno jest pewne, krótka wymiana zdań o nieprzeczytanej umowie zapewniła "Debacie Gozdyry" jeden z najczęściej komentowanych momentów ostatnich dni.