Spacer z psem po Warszawie zamienił się w nerwową szarpaninę i awanturę, której finał trafił do sieci. Duży biały pies, biegający bez smyczy wzdłuż ruchliwej ulicy, rzucił się na czworonoga prawidłowo prowadzonego przez właścicielkę. Gdy poszkodowana kobieta liczyła choćby na słowo „przepraszam”, usłyszała coś zupełnie innego, czyli stek wyzwisk i wulgaryzmów rzuconych prosto w twarz przez właścicielkę agresora.

To kolejna historia z gatunku tych, które rozgrzewają internet do czerwoności, bo łączą dwa tematy budzące ogromne emocje, czyli psy bez smyczy i bezczelność niektórych ich właścicieli. Tym razem całość została nagrana, więc nie ma mowy o wersji "słowo przeciwko słowu".

Atak na chodniku

Na nagraniu widać dużego, białego psa przypominającego owczarka szwajcarskiego, który biega zupełnie bez nadzoru, trzymając w pysku różową zabawkę. Sielanka trwa jednak tylko chwilę. W pewnym momencie zwierzę gwałtownie doskakuje do psa należącego do autorki filmu.

Robi się groźnie. Agresywny czworonóg zaczyna warczeć, szczekać i atakować drugiego psa, a nagrywająca kobieta z trudem próbuje opanować sytuację i ochronić swojego pupila. Po krótkiej, nerwowej kotłowaninie biały pies na moment się wycofuje.

@maja.swiecka

Czy serio agresywnego psa nie można prowadzić na smyczy?? Jak trzeba być zabetonowanym intelektualnie, żeby mieć tylko tyle do powiedzenia, co na końcówce filmu 🤡 Tym razem ten pies nie pogryzł się z innym psem, ale następnym razem finał może być inny 💥 A przy takim podejściu właścicielki jest to bardzo prawdopodobne Mój pies, Lea była na krótkiej smyczy #atakpsa #pies #agresja #agresjapsa #owczarek

♬ oryginalny dźwięk - Maja Święcka

Właścicielka? Spokojnym krokiem, bez pośpiechu

Dopiero wtedy w kadrze pojawia się osoba odpowiedzialna za zwierzę. Młoda kobieta ubrana na czarno nadchodzi spokojnym krokiem, jakby nic się nie wydarzyło. Nie biegnie, nie reaguje nerwowo, nie sprawdza, czy nie doszło do pogryzienia.

I to właśnie jej zachowanie, a nie sam atak psa, okazuje się największym szokiem całego nagrania.

Zamiast „przepraszam” - wulgarny atak

Autorka filmu, widząc nadchodzącą właścicielkę, uprzedza ją, że trafi do internetu. - Będzie pani bohaterem internetu - mówi.

W odpowiedzi nie pada jednak ani słowo skruchy. Zamiast tego kobieta w czerni rzuca wulgarną aluzją sugerującą w chamski sposób, czym rzekomo zajmuje się poszkodowana. Gdy autorka nagrania ponawia próbę i pyta wprost, czy nie należałyby się chociaż przeprosiny, agresorka odwraca się i krzyczy w jej stronę: - Zamknij p*zdę, szmato!

Po tych słowach, bez cienia refleksji, odchodzi dalej wzdłuż ulicy. Co najbardziej wymowne, swojego psa nadal nie zapina na smycz, jakby cała sytuacja niczego jej nie nauczyła.

Smycz to nie fanaberia, to obowiązek

Cała sprawa znów otwiera dyskusję o odpowiedzialności właścicieli psów. Wbrew obiegowej opinii puszczanie psa luzem w miejscu publicznym, zwłaszcza wzdłuż ruchliwej ulicy, nie jest prywatną sprawą właściciela. To realne zagrożenie, zarówno dla innych zwierząt, jak i dla ludzi, a w wielu miejscach również wykroczenie zagrożone mandatem.

Najgorsze w tej historii jest jednak to, że nawet w obliczu nagranego dowodu właścicielka nie przyjęła do wiadomości, że zrobiła cokolwiek złego. Zamiast refleksji wybrała agresję, a to właśnie taka postawa najbardziej oburza internautów.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Wyzwiska i pobicie pacjenta przez ochronę w krakowskim szpitalu? Pacjenci nagrali wszystko, co działo się za drzwiami
Wyzwiska i pobicie pacjenta przez ochronę w krakowskim szpitalu? Pacjenci nagrali wszystko, co działo się za drzwiami
Maja Chwalińska zagra w Wimbledonie. Jest decyzja organizatorów w sprawie dzikiej karty
Maja Chwalińska zagra w Wimbledonie. Jest decyzja organizatorów w sprawie dzikiej karty