Zanim Maja Chwalińska wylądowała w Warszawie, jej samolot był przez chwilę najczęściej obserwowanym lotem na całym świecie. A wszystko zaczęło się od jednej decyzji Polskich Linii Lotniczych.

Lot numer LOTMAJA

W poniedziałek rano, 8 czerwca, samolot LOT-u wystartował z paryskiego lotniska Charles'a de Gaulle'a o godzinie 7:38 - z prawie półgodzinnym opóźnieniem względem planu. Na pokładzie siedziała Maja Chwalińska, wracająca do kraju po finale Roland Garros.

Narodowy przewoźnik postanowił uczcić ten moment w wyjątkowy sposób. Standardowe oznaczenie rejsu - LO334 - zostało tymczasowo zmienione na LOTMAJA. Decyzja zapadła błyskawicznie i była dla tenisistki niespodzianką.

20 tysięcy oczu na jeden samolot

Gest LOT-u natychmiast podchwycili kibice śledzący trasę maszyny na platformie Flightradar24. Już o godzinie 8:40, gdy samolot był jeszcze nad zachodnią Europą, lot obserwowało ponad 6 tysięcy osób - co czyniło go jednym z najczęściej śledzonych rejsów na świecie.

Gdy maszyna zbliżała się do polskiej przestrzeni powietrznej, liczba śledzących przekroczyła 20 tysięcy. W tamtym momencie LOTMAJA był najpopularniejszym lotem na całym świecie pod względem liczby osób obserwujących go w czasie rzeczywistym. Zjawisko na taką skalę zdarza się niezwykle rzadko - zazwyczaj przy okazji wielkich wydarzeń państwowych lub lotów oficjalnych.

Symboliczny gest, ogromny zasięg

Zmiana callsignu to z pozoru drobiazg techniczny - kilka liter w systemie kontroli ruchu lotniczego. Ale efekt wizerunkowy okazał się ogromny. Zrzuty ekranu z Flightradar24 pokazujące LOTMAJA płynącego nad Europą błyskawicznie zalały media społecznościowe. Pisały o tym nie tylko polskie portale - temat podchwyciły również zagraniczne media.

Dla LOT-u był to zresztą nie tylko gest w stronę Chwalińskiej, ale i jeden z bardziej udanych spontanicznych ruchów PR-owych ostatnich miesięcy - kosztujący tyle, co zmiana kilku znaków w systemie, a przynoszący zasięg niemożliwy do kupienia za żadne pieniądze.

Lądowanie i co dalej

Samolot wylądował na Lotnisku Chopina w Warszawie o godzinie 9:24. Na Maję czekały setki kibiców, delegacja Polskiego Związku Tenisowego z kwiatami i "Pszczółka Maja" z głośników. Tenisistka weszła zwykłym wyjściem - tak jak wszyscy pozostali pasażerowie rejsu LO334.

Tego dnia po raz drugi w historii żaden lot o numerze LO334 nie wylądował w Warszawie. Wylądował LOTMAJA.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem