Zanim Maja Chwalińska wylądowała w Warszawie, jej samolot był przez chwilę najczęściej obserwowanym lotem na całym świecie. A wszystko zaczęło się od jednej decyzji Polskich Linii Lotniczych.
Lot numer LOTMAJA
W poniedziałek rano, 8 czerwca, samolot LOT-u wystartował z paryskiego lotniska Charles'a de Gaulle'a o godzinie 7:38 - z prawie półgodzinnym opóźnieniem względem planu. Na pokładzie siedziała Maja Chwalińska, wracająca do kraju po finale Roland Garros.
Narodowy przewoźnik postanowił uczcić ten moment w wyjątkowy sposób. Standardowe oznaczenie rejsu - LO334 - zostało tymczasowo zmienione na LOTMAJA. Decyzja zapadła błyskawicznie i była dla tenisistki niespodzianką.
Wspaniały gest firmy LOT 🙌
— Z kortu - informacje tenisowe (@z_kortu) June 8, 2026
Samolot, którym wraca do Polski Maja Chwalińska, zmienił tymczasowo swoje oznaczenie z "LO334" na "LOTMAJA" ✈️
Już za niespełna godzinę nasza reprezentantka wyląduje na Lotnisku Chopina w Warszawie 🤗
📸 Flightradar24 | #RolandGarros | #zkortu pic.twitter.com/EY65f5ejeH
20 tysięcy oczu na jeden samolot
Gest LOT-u natychmiast podchwycili kibice śledzący trasę maszyny na platformie Flightradar24. Już o godzinie 8:40, gdy samolot był jeszcze nad zachodnią Europą, lot obserwowało ponad 6 tysięcy osób - co czyniło go jednym z najczęściej śledzonych rejsów na świecie.
Gdy maszyna zbliżała się do polskiej przestrzeni powietrznej, liczba śledzących przekroczyła 20 tysięcy. W tamtym momencie LOTMAJA był najpopularniejszym lotem na całym świecie pod względem liczby osób obserwujących go w czasie rzeczywistym. Zjawisko na taką skalę zdarza się niezwykle rzadko - zazwyczaj przy okazji wielkich wydarzeń państwowych lub lotów oficjalnych.
Symboliczny gest, ogromny zasięg
Zmiana callsignu to z pozoru drobiazg techniczny - kilka liter w systemie kontroli ruchu lotniczego. Ale efekt wizerunkowy okazał się ogromny. Zrzuty ekranu z Flightradar24 pokazujące LOTMAJA płynącego nad Europą błyskawicznie zalały media społecznościowe. Pisały o tym nie tylko polskie portale - temat podchwyciły również zagraniczne media.
Dla LOT-u był to zresztą nie tylko gest w stronę Chwalińskiej, ale i jeden z bardziej udanych spontanicznych ruchów PR-owych ostatnich miesięcy - kosztujący tyle, co zmiana kilku znaków w systemie, a przynoszący zasięg niemożliwy do kupienia za żadne pieniądze.
Lądowanie i co dalej
Samolot wylądował na Lotnisku Chopina w Warszawie o godzinie 9:24. Na Maję czekały setki kibiców, delegacja Polskiego Związku Tenisowego z kwiatami i "Pszczółka Maja" z głośników. Tenisistka weszła zwykłym wyjściem - tak jak wszyscy pozostali pasażerowie rejsu LO334.
Tego dnia po raz drugi w historii żaden lot o numerze LO334 nie wylądował w Warszawie. Wylądował LOTMAJA.