Po Warszawie krąży ostrzeżenie, które kobiety podają sobie dalej w mediach społecznościowych. W stolicy trwa trzydniowe szkolenie z podrywu organizowane przez firmę Atrakcyjny Facet, a jego uczestnicy ćwiczą zaczepianie nieznajomych kobiet w miejscach publicznych, między innymi w centrum handlowym Złote Tarasy. Użytkowniczki Threads alarmują, że to nie koniec, bo organizatorzy mają publikować zdjęcia kobiet bez ich zgody, w tym fotografie o intymnym charakterze, wykorzystując je jako reklamę „sukcesów" swoich klientów.
Ostrzeżenia zaczęły masowo krążyć na Threads, gdzie warszawianki opisują powtarzający się schemat. Nieznajomy mężczyzna podchodzi w galerii handlowej lub na ulicy, zagaduje według wyraźnie wyuczonego scenariusza i próbuje zdobyć numer telefonu. Powód? W stolicy odbywa się właśnie trzydniowy kurs podrywu firmy Atrakcyjny Facet, którego częścią są ćwiczenia praktyczne w terenie.
Nie jest to zresztą żadna tajemnica. Firma sama na swojej stronie reklamuje flagowe szkolenie słowami: "Zabieramy Cię na ulice, do galerii handlowych oraz klubów, gdzie podchodzimy do nieznajomych kobiet i prezentujemy w praktyce umiejętności, które sami nabyliśmy". Kursanci mają uczyć się między innymi, jak "obniżyć lęk przed podejściem" i "budować napięcie seksualne". Za tego typu szkolenia płaci się zwykle kilka tysięcy złotych.

„Takie efekty mają nasi klienci". Zdjęcia kobiet jako reklama
Największe oburzenie wywołała jednak inna kwestia. Według użytkowniczek Threads organizatorzy mają chwalić się w mediach społecznościowych zdjęciami kobiet publikowanymi bez ich zgody. W sieci krążą zrzuty ekranu z relacji na profilu firmy, na których pokazywane są wiadomości od zadowolonych kursantów wraz z przesłanymi przez nich fotografiami.
Wśród nich znalazły się zdjęcia o jednoznacznie intymnym charakterze. Na jednym z nich kursant chwali się fotografią z łóżka, opatrzoną opisem "Byłem wczoraj w klubie i skończyłem u laski na chacie". Na innym mężczyzna relacjonuje: "W ten weekend miałem zajebisty sex z super laską z podejścia na ulicy", dołączając zdjęcie kobiety. Całość okraszona jest podpisem: "Takie efekty mają nasi klienci po mentoringu". Kobiety widoczne na fotografiach zostały zamazane dopiero przez osoby, które nagłośniły sprawę. Nic nie wskazuje na to, by którakolwiek z nich wiedziała, że jej wizerunek trafił do sieci jako materiał promocyjny kursu podrywu.
⚠️ Mieszkanki Warszawy są ostrzegane przed „kursami podrywu” – ich uczestnicy masowo zaczepiają kobiety w centrach handlowych
— NEXTA Polska (@nexta_polska) July 25, 2026
W stolicy Polski trwa trzydniowe szkolenie organizowane przez firmę Atrakcyjny Facet, podczas którego uczestnicy ćwiczą podrywanie nieznajomych kobiet w… pic.twitter.com/jytEhbDJJm
Jak się bronić? Kilka prostych zasad
Autorki ostrzeżeń radzą kobietom, by nie kontynuowały rozmowy, jeśli rozmówca wyraźnie posługuje się wyuczonym scenariuszem, a zaczepki w galeriach handlowych po prostu ucinały. Nikt nie ma obowiązku być czyimś "ćwiczeniem praktycznym" ani materiałem na zaliczenie kursu.
Ważniejsza jest jednak druga rada. Publikacja czyjegoś wizerunku bez zgody, a tym bardziej zdjęć o charakterze intymnym, może stanowić naruszenie prawa. W takiej sytuacji warto zabezpieczyć dowody, czyli zrzuty ekranu z widocznym profilem i datą publikacji, a następnie zgłosić sprawę na policję. Rozpowszechnianie wizerunku nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody jest w Polsce przestępstwem ściganym z kodeksu karnego.
Warszawa ma już za sobą podobną aferę
Kursy podrywu w stolicy budzą kontrowersje nie po raz pierwszy. Głośno było o działalności białoruskiego "trenera uwodzenia" Alexa Lesleya, który przeniósł swoje szkolenia do Warszawy po tym, jak w Rosji wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne. Po jednym z jego kursów w sieci pojawiły się zdjęcia, na których uczestnicy całują poznane podczas zajęć kobiety, a fotografie wykonano ukradkiem i z ukrycia. Jedna z mieszkanek Warszawy złożyła wówczas zawiadomienie do prokuratury, uznając, że wypowiedzi trenera można traktować jako nawoływanie do przemocy seksualnej.
Branża "coachów podrywu" ma się w Polsce zaskakująco dobrze, a galerie handlowe regularnie stają się jej poligonem. Różnica polega na tym, że tym razem kobiety ostrzegają się nawzajem na bieżąco, a materiały, którymi kursy chwalą się w sieci, mogą okazać się dowodami przeciwko ich organizatorom.