W autobusie, który w niedzielę wjechał w przejście podziemne przy Dworcu Zachodnim w Warszawie, miało dojść do awarii elektronicznego czujnika odpowiedzialnego za przyspieszanie. Jak podaje TVN24, powołując się na nieoficjalne informacje, oznacza to, że pojazd zachowywał się tak, jakby przez cały czas ktoś trzymał wciśnięty pedał gazu.

Autobus linii 186 najpierw zderzył się z tramwajem i czternastoma samochodami, a jeden z nich wepchnął do przejścia pod Rondem Zesłańców Syberyjskich. Poszkodowanych zostało sześć osób, w tym czteroletnie dziecko. Kierowca nie odniósł poważnych obrażeń.

Kierowca mówił o hamulcach, ale pojazd wciąż przyspieszał

58-letni kierowca przekazał policjantom, że w autobusie miało dojść do awarii hamulców. Zanim jednak przegubowy pojazd uderzył w betonowy strop przejścia podziemnego, na skrzyżowaniu Grójeckiej i Bitwy Warszawskiej 1920 roku zderzył się z tramwajem. To dokładnie kilometr od miejsca, w którym autobus ostatecznie się zatrzymał.

Po drodze ważący około 20 ton pojazd spychał z drogi inne samochody i łamał znaki. Z relacji innych kierowców wynika, że silnik pracował na wysokich obrotach, a autobus cały czas się rozpędzał.

Zawiódł "nadajnik pedału przyspieszania"

Według nieoficjalnych ustaleń TVN24 w autobusie zawiódł "nadajnik pedału przyspieszania". Wskutek błędu elektronicznego czujnika położenia pedału gazu do sterownika silnika trafiał sygnał, że kierowca cały czas trzyma wciśnięty gaz.

  • Gdyby doszło do awarii hamulców, autobus zatrzymałby się po zderzeniu z pierwszymi samochodami - wyjaśnia rozmówca TVN24 z Miejskich Zakładów Autobusowych, który sprawdzał wrak na miejscu wypadku. I dodaje: - Kierowca nogą wciskał hamulec, ale przy dużej mocy silnika autobus nie chciał się zatrzymać, dlatego mógł to zinterpretować jako awarię hamulca.

Drugi z rozmówców stacji uważa, że sprawdzenia wymaga to, czy kierowca użył hamulca ręcznego, który w takich sytuacjach pełni rolę awaryjnego. Jego zaciągnięcie blokuje mechanicznie cztery koła drugiej i trzeciej osi, w tym najważniejszej osi napędowej. A taka blokada powinna zatrzymać pojazd praktycznie w miejscu.

Kluczowy będzie monitoring

Rozmówcy stacji, którzy proszą o anonimowość, zapewniają, że jeszcze w dniu wypadku zgrano monitoring z autobusu. To właśnie analiza nagrań w połączeniu z odczytem danych z rejestratora jazdy ma pozwolić na ustalenie ostatecznej przyczyny zdarzenia.

Na razie to ustalenia nieoficjalne. Oficjalne przyczyny wypadku pokaże dopiero śledztwo.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Nagranie z gryfickiego lasu chwyta za serce. Młody wilczek przywołuje swoją mamę
Nagranie z gryfickiego lasu chwyta za serce. Młody wilczek przywołuje swoją mamę
Kierowca BMW przesadził z modyfikacjami. Stracił dowód rejestracyjny i zapłaci 2 tysiące mandatu
Kierowca BMW przesadził z modyfikacjami. Stracił dowód rejestracyjny i zapłaci 2 tysiące mandatu