W nocy z 11 na 12 lipca policjanci z Zabrza zostali wezwani do awantury domowej w dzielnicy Makoszowy. Na miejscu zastali silnie pobudzonego 40-latka, który groził im śmiercią i zaatakował funkcjonariuszy. Po obezwładnieniu mężczyzna trafił do karetki, gdzie stracił przytomność. Zmarł w szpitalu. Sprawę bada prokuratura.
Awantura w domu przy ulicy Szymały
Zgłoszenie dotyczyło mężczyzny, który wszczął awanturę w domu jednorodzinnym przy ulicy Szymały w zabrzańskich Makoszowach. Ze wstępnych informacji wynikało, że mógł znajdować się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających.
Po przyjeździe patrolu sytuacja szybko się zaostrzyła. 40-latek nie reagował na polecenia, był agresywny i groził policjantom pozbawieniem życia, a następnie ich zaatakował. W trakcie interwencji jeden z funkcjonariuszy doznał urazu oczu. Policjanci wezwali wsparcie i dopiero z pomocą kolejnych patroli obezwładnili mężczyznę.
Stracił przytomność w karetce
Na miejsce wezwano również pogotowie ratunkowe. Po obezwładnieniu 40-latek został przekazany ratownikom i umieszczony w ambulansie. Tam nagle zaczął tracić przytomność. Ratownicy podjęli reanimację, a mężczyznę w stanie krytycznym przewieziono do szpitala. Mimo działań lekarzy nie udało się uratować jego życia.
Śledztwo prokuratury i postępowanie w policji
W związku ze śmiercią mężczyzny po interwencji służb na miejsce wezwano prokuratora. Okoliczności i dokładny przebieg zdarzenia wyjaśniane są pod nadzorem prokuratury, a policja wszczęła równolegle wewnętrzne postępowanie. Bezpośrednią przyczynę śmierci 40-latka ma wskazać zlecona w toku śledztwa sekcja zwłok.