Do łódzkiego szpitala trafił 5-miesięczny chłopiec ze złamanymi obiema rękami, nogą i licznymi siniakami. Jego 31-letnia matka usłyszała zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad osobą najbliższą. Kobiecie grozi do 10 lat więzienia.

Wszystko zaczęło się od wiadomości na komunikatorze

26 sierpnia na numer alarmowy 112 zadzwoniła roztrzęsiona kobieta. Przekazała, że jej dawna znajoma napisała jej przez komunikator, że zrobiła coś bardzo złego swojemu kilkumiesięcznemu dziecku. Zgłaszająca poleciła jej natychmiast jechać do szpitala i powiadomiła służby.

Policjanci, mimo braku danych adresowych, szybko ustalili, gdzie może przebywać matka z dzieckiem. Patrole skierowano do łódzkich placówek medycznych, a mundurowi pojechali też do mieszkania na Widzewie.

Ojciec dziecka poszukiwany listem gończym

Przed budynkiem policjanci zauważyli zdenerwowanego mężczyznę. Okazał się ojcem dziecka. Powiedział, że zwolnił się z pracy po telefonie od partnerki, według której syn doznał urazu podczas przewijania. Wskazał szpital, do którego pojechała 31-latka z chłopcem.

Podczas legitymowania wyszło na jaw, że 32-latek jest poszukiwany listem gończym wydanym przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Został zatrzymany.

Lekarz nie miał wątpliwości

W szpitalu policjanci zatrzymali matkę dziecka. Z opinii lekarza wynikało, że obrażenia chłopca mogły powstać na skutek stosowanej przemocy, a nie nieszczęśliwego wypadku. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Paweł Jasiak, niemowlę ma złamane obie ręce, nogę i liczne siniaki.

31-latka usłyszała zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad osobą najbliższą i spowodowania uszczerbku na zdrowiu. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora o tymczasowe aresztowanie, kobieta została objęta dozorem policji. Sprawę prowadzą śledczy z VI Komisariatu Policji w Łodzi pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź-Widzew.

O dalszym losie dziecka zdecyduje sąd rodzinny.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Brutalna zemsta za 17-letnią córkę. Do ataku na 18-latkę wziął brata i... córkę
Brutalna zemsta za 17-letnią córkę. Do ataku na 18-latkę wziął brata i... córkę
Stanowski sam przyznaje, że teraz można go nazywać debilem przez 3 miesiące
Stanowski sam przyznaje, że teraz można go nazywać debilem przez 3 miesiące