Kryminalni z Kluczborka zatrzymali 25-latka, który od marca umieszczał na pomniku powstań śląskich w Wierzchach naklejki z niemieckimi napisami i usuwał z miejsca pamięci polskie flagi. Gdy sprawa stała się głośna, mężczyzna wystraszył się konsekwencji i spalił naklejki w piecu. Usłyszał zarzut, za który grozi mu do 2 lat więzienia.
Naklejki z niemieckimi napisami i znikające flagi
Pomnik powstań śląskich w Wierzchach w powiecie kluczborskim od marca stawał się celem powtarzających się aktów wandalizmu. Na monumencie regularnie pojawiały się naklejki z napisami w języku niemieckim, a z miejsca pamięci znikały flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Według wcześniejszych doniesień medialnych naklejki zawierały napis "Oberschlesien", a podczas jednego z incydentów zerwane flagi wylądowały w rowie.
Sprawę nagłośnili społecznicy, którzy od lat opiekują się pomnikiem. To właśnie po zrzuceniu flag zdecydowali się zawiadomić policję, bo wcześniej sami po cichu usuwali naklejki.

Wystraszył się i spalił dowody w piecu
Sprawca przez kilka miesięcy pozostawał anonimowy, ale kluczborscy kryminalni dzięki pracy operacyjnej dotarli do 25-letniego mieszkańca regionu. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut znieważenia pomnika.
Podczas przesłuchania przyznał, że to on kupił w internecie naklejki z niemieckimi napisami, a następnie umieszczał je na pomniku. Jak wynika z jego wyjaśnień, dopiero po nagłośnieniu sprawy przestraszył się konsekwencji. Wtedy spalił charakterystyczne etykiety w piecu, chcąc pozbyć się śladów. Co ciekawe, nie potrafił wytłumaczyć policjantom, co nim kierowało.
Za znieważenie pomnika 25-latkowi grozi do 2 lat więzienia. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.
