Do dramatycznych scen doszło w sobotę 29 sierpnia na stacji kolejowej Zadní Třebaň w kraju środkowoczeskim. Rodzina z trójką małych dzieci i psem postanowiła skrócić sobie drogę i przebiec przez tory w miejscu, gdzie jest to zabronione, choć kilka metrów dalej znajduje się przejście podziemne. W trakcie przebiegania jeden z chłopców potknął się i upadł między szyny.
Nadjeżdżający pociąg trąbił na całą grupę już wcześniej, mimo to rodzina kontynuowała bieg na przeciwległy peron. Gdy chłopiec przewrócił się na torowisko, matka, trzymająca w jednej ręce smycz z psem, drugą chwyciła dziecko, podniosła je i odbiegła w bezpieczne miejsce. Kilka sekund później miejscem z dużą prędkością przejechał pociąg pasażerski.
Maszynista: wciąż o tym myślę
Całe zdarzenie zarejestrowała kamera pokładowa innego pociągu, który stał w tym czasie na stacji. Nagranie opublikował maszynista Jaroslav Šišma, prowadzący na Instagramie profil JarynJarin poświęcony bezpieczeństwu na kolei. Jak przyznał w czeskich mediach, było to jedno z najbardziej nieprzyjemnych doświadczeń w jego pracy i wciąż nie może przestać o tym myśleć. Dodał, że ludzie przebiegający przez tory są często aroganccy i rozmowa z nimi nie ma sensu.
źródło: jarynjarin IG
Sprawą zajęła się policja
Nagranie wywołało falę oburzenia w sieci. Komentujący nie mogą zrozumieć, jak rodzice mogli w ten sposób ryzykować życiem własnych dzieci. Sprawą zajęła się już czeska policja, która zapowiedziała zabezpieczenie nagrania. Jeśli tożsamość dorosłych zostanie ustalona, grozi im grzywna do 10 tysięcy koron, czyli około 1700 złotych.
Co ciekawe, w tym samym miejscu już rok wcześniej doszło do niemal identycznej sytuacji, gdy przez tory tuż przed pociągiem przejechał rowerzysta z małą dziewczynką na doczepionym rowerku. Tym razem od tragedii dzieliły dosłownie sekundy.