Sąd w Zadarze zdecydował o miesięcznym areszcie śledczym dla czterech osób podejrzanych o serię podpaleń w żupanii zadarskiej. Wśród nich jest 33-letnia Polka, która według nieoficjalnych informacji ma być dziewczyną jednego z zatrzymanych. Grupa w ciągu dwóch dni miała podłożyć ogień w dziesięciu miejscach, a sprawa może przybrać jeszcze poważniejszy obrót, bo śledczy nie wykluczają przekwalifikowania zarzutów na terroryzm.

Dziesięć pożarów w dwa dni

Według chorwackich śledczych podejrzani działali według wcześniej ustalonego planu i w porozumieniu. W piątek i sobotę, 14 i 15 sierpnia, mieli celowo podłożyć ogień w dziesięciu lokalizacjach, między innymi w zadarskiej dzielnicy Bili Brig, Zemuniku Donjim, Galovcu, Škabrnji i Benkovcu. Używali otwartego płomienia lub zapalniczki.

W pożarach spłonęły fragmenty lasów i gajów oliwnych oraz samochód, a do gaszenia części ognisk trzeba było użyć lotnictwa. Straty materialne wciąż są szacowane.

Wpadli dzięki mieszkańcom

Grupę zgubiła czujność okolicznych mieszkańców. Świadkowie zauważyli próbę podpalenia traw przy drodze w rejonie Benkovca, sami ugasili ogień i zapamiętali numery rejestracyjne samochodu, które przekazali policji. W sobotę po godzinie 20.00 funkcjonariusze zatrzymali jadących autem trzech obywateli Chorwacji w wieku 42, 45 i 46 lat oraz 33-letnią Polkę.

Podczas przeszukań domów i pojazdów policjanci zabezpieczyli broń, w tym karabin półautomatyczny z amunicją. Co ciekawe, śledczy nie wiążą jej z podpaleniami, a posiadanie karabinu będzie przedmiotem osobnego postępowania.

Miesiąc aresztu i widmo zarzutów o terroryzm

W poniedziałek cała czwórka stanęła przed sędzią śledczym Sądu Żupańskiego w Zadrze. Według nieoficjalnych informacji RTL wszyscy przyznali się do podpaleń. Sędzia Hrvoje Visković zastosował wobec nich miesiąc aresztu: wobec trzech mężczyzn między innymi z obawy przed wpływaniem na świadków, a wobec jednego, posiadającego podwójne obywatelstwo chorwackie i serbskie, także przed ucieczką.

Podejrzanym zarzucono ciężkie przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu, za które grozi od roku do 10 lat więzienia. Do sprawy włączył się jednak USKOK, chorwacki urząd do walki z przestępczością zorganizowaną, a w zależności od zebranych dowodów czyn może zostać przekwalifikowany na terroryzm. Rolę Polki w całym procederze ma wyjaśnić śledztwo. Nieoficjalnie wiadomo, że kobieta jest związana z jednym z podejrzanych.

Sprawa budzi w Chorwacji ogromne emocje, bo kraj przeżywa rekordowy sezon pożarowy. Od początku roku odnotowano tam około 3900 pożarów lasów, o 75 procent więcej niż przed rokiem. W ostatnich pożarach ucierpiało też czworo Polaków, z których jedna osoba trafiła na intensywną terapię.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Policjant wyleciał ze służby po bójce na weselu w Wadowicach. Miał być jednym z jej uczestników
Policjant wyleciał ze służby po bójce na weselu w Wadowicach. Miał być jednym z jej uczestników
Ukrainka nie chciała płacić za nadbagaż, więc siłą wbiegła na płytę lotniska w Krakowie. Interweniowała Straż Graniczna
Ukrainka nie chciała płacić za nadbagaż, więc siłą wbiegła na płytę lotniska w Krakowie. Interweniowała Straż Graniczna