Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski nie zgadza się, by zarobki lekarzy były powiązane z PESEL i ogólnie dostępne. W wywiadzie dla RMF FM ostrzegł, że dane mogą zostać wykorzystane do politycznej rozgrywki, a po lekarzach przyjdzie czas na kolejne grupy zawodowe.

Sprawa nabrała tempa po tym, jak Sejm przyjął ustawę zakładającą powstanie bazy danych, w której zarobki konkretnego lekarza byłyby powiązane z jego numerem PESEL lub numerem pozwolenia na wykonywanie zawodu. Prezes NIL odniósł się do tych przepisów na antenie RMF FM w rozmowie z Piotrem Salakiem.

Zgoda na jawność, ale z zastrzeżeniem

Jankowski zaznaczył, że samorząd lekarski nie jest przeciwny samej idei prześwietlenia zarobków. Problemem jest dla niego zapis, który pozwala ministrowi zdrowia wykorzystać te dane także do innych celów. Zdaniem prezesa NIL te inne cele mogą oznaczać również grę polityczną, a politycy, jak ocenił, dobrze potrafią posługiwać się takimi informacjami.

Jako przykład przywołał aferę z czasów ministra zdrowia w rządzie PiS. Adam Niedzielski ujawnił wówczas, że jeden z krytykujących rząd lekarzy wystawił na siebie receptę na leki psychotropowe i przeciwbólowe. Za ten czyn Niedzielski został skazany na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

Ostrzeżenie: po lekarzach kolejni

Prezes NIL ostrzegł, że ujawnienie wysokości zarobków lekarzy może być dopiero początkiem. Jego zdaniem rząd może następnie chcieć ujawnić wynagrodzenia innych grup zawodowych. Samorząd lekarski zwracał się do premiera Donalda Tuska z prośbą o spotkanie w tej sprawie, nie doczekał się jednak odpowiedzi.

W tle afera w Szpitalu Południowym

Jankowski odniósł się też do głośnej sprawy z Warszawskiego Szpitala Południowego. Będący radnym i członkiem KO lekarz Dawid Kacprzyk zarobił tam 1,6 mln złotych w rok i miał przyjmować polityków swojej partii bez kolejki w tzw. saloniku VIP. Prezes NIL przekazał, że kolejni lekarze zgłaszają się do samorządu, by opowiedzieć o nieprawidłowościach, których byli świadkami w tej placówce.

Według Jankowskiego lekarze mówią o niedostatku nadzoru, braku kompetencji, wykonywaniu procedur ponad swoje możliwości oraz o zaniedbaniach, na które zwracano uwagę bez efektu. Prezes NIL mówił o pewnej kulturze zamiatania spraw pod dywan i o tym, że część osób bała się reagować wcześniej w obawie przed zwolnieniem. Zapewnił, że samorząd lekarski będzie w pełni współpracował z prokuraturą.

Najcięższe zarzuty na razie niepotwierdzone

Jankowski podkreślił przy tym, że zgłaszający się do NIL lekarze nie mówią, jakoby działania Kacprzyka miały doprowadzić do śmierci pacjentów. Takie zarzuty stawia lekarzowi dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym. Prezes NIL zastrzegł jednak, że jeśli te oskarżenia się potwierdzą, Kacprzyk zostanie pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Jak dodał, lekarzy celowo narażających zdrowie i życie pacjentów trzeba z zawodu eliminować.

Dawid Kacprzyk odpiera stawiane mu zarzuty. Sprawą zajmują się obecnie odpowiednie organy, a ostateczne ustalenia poznamy po zakończeniu postępowań.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Bierz go!" W galerii Młociny kobieta szczuła psem na klientów. Ponoć wcześniej pies pogryzł dziecko
„Bierz go!" W galerii Młociny kobieta szczuła psem na klientów. Ponoć wcześniej pies pogryzł dziecko
Dostawczak utknął na przejeździe w Witanowie. Chwilę później nadjechał pociąg i doszło do zderzenia
Dostawczak utknął na przejeździe w Witanowie. Chwilę później nadjechał pociąg i doszło do zderzenia