Twórcy kanału Konfitura znów odwiedzili warszawski Ursus, gdzie klienci lokalnego bazarku masowo parkują na chodniku i drodze dla pieszych oraz rowerów. Tym razem trafili jednak na przeciwnika wyjątkowego: kierowcę, który nie tylko nie zamierzał odjechać, ale też wygłosił własny wykład o prawie. Jak sam twierdził, znał je lepiej niż wszyscy dookoła.
„Pasożyty” i „agenci” zamiast refleksji
Do sytuacji doszło przy skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i Gierdziejewskiego, gdzie w dni targowe zaparkowane auta całkowicie blokują przejście pieszym, w tym osobom z wózkami i dzieciom. Gdy aktywiści zwrócili kierowcom uwagę, zamiast refleksji usłyszeli wyzwiska i oskarżenia polityczne.
Główny bohater odcinka poszedł jednak o krok dalej. Nazwał twórców „pasożytami” i „agentami”, a swoje parkowanie uzasadniał „zasadami współżycia społecznego”. Przekonywał też, że 70 procent znaków zakazu w Warszawie stoi nielegalnie. Zamiast odjechać, celowo czekał na policję i przez blisko godzinę nie dawał aktywistom spokoju. W pewnym momencie towarzysząca mu kobieta najwyraźniej miała dość przedłużającej się dyskusji i po prostu odeszła pieszo, zostawiając „znawcę prawa” samego na polu bitwy. Ostatecznie po akcji twórców większość kierowców opuściła chodnik.
Mit „żółtego koguta”
Ciekawie zrobiło się także przy busie serwisu rowerów miejskich Veturilo, którego kierowca również stanął na chodniku. W rozmowie wyszło na jaw powszechne przekonanie, że samo włączenie żółtych sygnałów błyskowych zwalnia ze stosowania się do przepisów.
Nic bardziej mylnego. Żółte światła uprawniają do niestosowania się do niektórych przepisów wyłącznie podczas faktycznego wykonywania prac porządkowych, remontowych lub modernizacyjnych na drodze, jak pług czy śmieciarka. Zwykły rozładunek albo przewóz towarów się nie kwalifikuje. Co więcej, Zarząd Dróg Miejskich oficjalnie potwierdził, że operator rowerów miejskich nie ma żadnej zgody na łamanie przepisów ani wjeżdżanie na chodniki.
Co naprawdę mówią przepisy
Autorzy nagrania rozprawili się też z najpopularniejszymi mitami kierowców. Znak B-36, czyli zakaz zatrzymywania się, dotyczy całego pasa drogowego po danej stronie, a więc również chodnika i pobocza, nie tylko jezdni. Z kolei zgodnie z art. 47 Prawa o ruchu drogowym postój na chodniku jest dopuszczony tylko wtedy, gdy na danej drodze nie obowiązuje zakaz zatrzymywania lub postoju.
A jak sytuację podsumowali sami twórcy? „Jeżeli myślisz, że pozjadałeś wszystkie rozumy, życie znajdzie dla ciebie sytuację, w której będziesz mógł to udowodnić” - napisali pod nagraniem.