Maja Chwalińska pisała historię przez niemal trzy tygodnie w Paryżu. Tuż po finale jednak przyszło jej zmierzyć się z wyzwaniem innego rodzaju - usiąść naprzeciwko jednej z największych legend tenisa w historii. Jej reakcja na tę wiadomość trafiła do sieci i szybko stała się hitem.
Droga przez piekło - od kwalifikacji do finału
Żeby zrozumieć skalę tego, czego dokonała 24-letnia Polka, trzeba cofnąć się do początku turnieju. Chwalińska przyjechała do Paryża z rankingiem 114 na świecie - bez żadnych oczekiwań, jako kwalifikantka, która musiała zacząć od eliminacji. Trzy tygodnie i dziewięć wygranych meczów później stała w finale Roland Garros.
Po raz pierwszy w erze Open kwalifikantka dotarła aż do meczu o tytuł w Paryżu. Po drodze Chwalińska pokonała między innymi Zheng Qinwen i Marię Sakkari. Dopiero w finale lepsza okazała się Mirra Andriejewa, wygrywając 6:3, 6:2. Pomimo porażki Polka wróci z Paryża na około 21. miejsce w rankingu WTA - to awans o ponad 90 pozycji w ciągu jednego turnieju. Co więcej, według doniesień część jej meczów cieszyła się wyższą oglądalnością niż mecze Igi Świątek w poprzednich latach, kiedy wygrywała Roland Garros.
- Ej Maja, będziesz w studiu z Andre Agassim.
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) June 7, 2026
- SERIOOO ⁉️
🤭🤭🤭
No niemożliwa jest. Niemożliwa 😆 #RolandGarros #RG2026 #JazdaMaja pic.twitter.com/BCeKFO8Pr8
"Serio!?"
Dzień po finale Chwalińska pojawiła się jako gość w studiu telewizji TNT Sports. Rolę ekspertów pełnili tam utytułowani tenisiści - Andre Agassi, John Isner i Sam Querrey. Kiedy Maja dowiedziała się, że zaraz usiądzie ramię w ramię z Agassim, jej reakcja była natychmiastowa i szczera.
„Serio!?" - wykrzyknęła. A chwilę potem dodała, że „jak się tym nie stresowała, to teraz się zaczęła".
Trudno się dziwić. Andre Agassi to jeden z największych tenisistów wszech czasów - zdobywca wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych, złotego medalu olimpijskiego i mistrzostwa w World Tour Finals. Na swoim koncie ma 60 tytułów w głównym cyklu i status żywej legendy.
"Jesteś darem dla tego sportu"
W studiu TNT Sports padły słowa, które z pewnością Chwalińska będzie pamiętać długo. Agassi zwrócił się do niej bezpośrednio - i nie szczędził komplementów.
„Jeżeli nie wiesz, dlaczego na to zasłużyłaś, to pozwól, że ci to wytłumaczę. Przeszłaś przez kwalifikacje i dotarłaś do finału, co jest jednym z najtrudniejszych wyzwań w sporcie. Nie rozpraszaj się artykułami prasowymi oraz zwycięstwami czy porażkami. Stawaj się coraz lepszą, ponieważ jesteś darem dla tego sportu" - powiedział Agassi.
Chwalińska wyraźnie nie wiedziała, jak zareagować. Onieśmielona i rozbawiona jednocześnie, odpowiedziała tylko: „Andre, przestań".
Tenis pokochał Maję
Występ Chwalińskiej w Paryżu wywołał reakcje daleko poza granicami Polski. Światowe media tenisowe pisały o niej jako o jednej z największych niespodzianek sezonu. Agassi w rozmowie z TNT Sports rozwinął swoją myśl - tłumacząc, dlaczego historia Polki tak bardzo poruszyła kibiców na całym świecie.
Jego zdaniem emocje towarzyszące jej paryskiej przygodzie wynikają z czegoś bardzo prostego: ludzie kochają oglądać, jak dobre rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom. Kwalifikantka, która krok po kroku pokonuje kolejnych rywali i wyrywa się z anonimowości wprost do finału Wielkiego Szlema, to historia, która przypomina, dlaczego w ogóle ogląda się tenis.
Co dalej?
Po powrocie z Paryża Chwalińska stoi przed kolejnym wyzwaniem - Wimbledon. Mimo skoku rankingowego z 114. na około 21. miejsce, Polka może nie zmieścić się w zestawieniu kwalifikacyjnym na kolejny Wielki Szlem, ponieważ lista zgłoszeń zamykana jest wcześniej, zanim uwzględni aktualne wyniki. O ewentualnej dzikiej karcie zdecydują organizatorzy turnieju.
Niezależnie od tego, co przyniesie Wimbledon, Maja Chwalińska z Paryża wychodzi jako nowe nazwisko światowego tenisa - i to z błogosławieństwem samego Agassiego.