Maja Chwalińska pisała historię przez niemal trzy tygodnie w Paryżu. Tuż po finale jednak przyszło jej zmierzyć się z wyzwaniem innego rodzaju - usiąść naprzeciwko jednej z największych legend tenisa w historii. Jej reakcja na tę wiadomość trafiła do sieci i szybko stała się hitem.

Droga przez piekło - od kwalifikacji do finału

Żeby zrozumieć skalę tego, czego dokonała 24-letnia Polka, trzeba cofnąć się do początku turnieju. Chwalińska przyjechała do Paryża z rankingiem 114 na świecie - bez żadnych oczekiwań, jako kwalifikantka, która musiała zacząć od eliminacji. Trzy tygodnie i dziewięć wygranych meczów później stała w finale Roland Garros.

Po raz pierwszy w erze Open kwalifikantka dotarła aż do meczu o tytuł w Paryżu. Po drodze Chwalińska pokonała między innymi Zheng Qinwen i Marię Sakkari. Dopiero w finale lepsza okazała się Mirra Andriejewa, wygrywając 6:3, 6:2. Pomimo porażki Polka wróci z Paryża na około 21. miejsce w rankingu WTA - to awans o ponad 90 pozycji w ciągu jednego turnieju. Co więcej, według doniesień część jej meczów cieszyła się wyższą oglądalnością niż mecze Igi Świątek w poprzednich latach, kiedy wygrywała Roland Garros.

"Serio!?"

Dzień po finale Chwalińska pojawiła się jako gość w studiu telewizji TNT Sports. Rolę ekspertów pełnili tam utytułowani tenisiści - Andre Agassi, John Isner i Sam Querrey. Kiedy Maja dowiedziała się, że zaraz usiądzie ramię w ramię z Agassim, jej reakcja była natychmiastowa i szczera.

„Serio!?" - wykrzyknęła. A chwilę potem dodała, że „jak się tym nie stresowała, to teraz się zaczęła".

Trudno się dziwić. Andre Agassi to jeden z największych tenisistów wszech czasów - zdobywca wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych, złotego medalu olimpijskiego i mistrzostwa w World Tour Finals. Na swoim koncie ma 60 tytułów w głównym cyklu i status żywej legendy.

"Jesteś darem dla tego sportu"

W studiu TNT Sports padły słowa, które z pewnością Chwalińska będzie pamiętać długo. Agassi zwrócił się do niej bezpośrednio - i nie szczędził komplementów.

„Jeżeli nie wiesz, dlaczego na to zasłużyłaś, to pozwól, że ci to wytłumaczę. Przeszłaś przez kwalifikacje i dotarłaś do finału, co jest jednym z najtrudniejszych wyzwań w sporcie. Nie rozpraszaj się artykułami prasowymi oraz zwycięstwami czy porażkami. Stawaj się coraz lepszą, ponieważ jesteś darem dla tego sportu" - powiedział Agassi.

Chwalińska wyraźnie nie wiedziała, jak zareagować. Onieśmielona i rozbawiona jednocześnie, odpowiedziała tylko: „Andre, przestań".

Tenis pokochał Maję

Występ Chwalińskiej w Paryżu wywołał reakcje daleko poza granicami Polski. Światowe media tenisowe pisały o niej jako o jednej z największych niespodzianek sezonu. Agassi w rozmowie z TNT Sports rozwinął swoją myśl - tłumacząc, dlaczego historia Polki tak bardzo poruszyła kibiców na całym świecie.

Jego zdaniem emocje towarzyszące jej paryskiej przygodzie wynikają z czegoś bardzo prostego: ludzie kochają oglądać, jak dobre rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom. Kwalifikantka, która krok po kroku pokonuje kolejnych rywali i wyrywa się z anonimowości wprost do finału Wielkiego Szlema, to historia, która przypomina, dlaczego w ogóle ogląda się tenis.

Co dalej?

Po powrocie z Paryża Chwalińska stoi przed kolejnym wyzwaniem - Wimbledon. Mimo skoku rankingowego z 114. na około 21. miejsce, Polka może nie zmieścić się w zestawieniu kwalifikacyjnym na kolejny Wielki Szlem, ponieważ lista zgłoszeń zamykana jest wcześniej, zanim uwzględni aktualne wyniki. O ewentualnej dzikiej karcie zdecydują organizatorzy turnieju.

Niezależnie od tego, co przyniesie Wimbledon, Maja Chwalińska z Paryża wychodzi jako nowe nazwisko światowego tenisa - i to z błogosławieństwem samego Agassiego.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem