6 sierpnia 2025 roku Karol Nawrocki złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i zapowiedział, że jego prezydentura "przywróci wiarę w składane obietnice". Rok później bilans wygląda tak: 255 podpisanych ustaw, 41 odmów podpisu i jeden własny projekt, który przeszedł całą drogę przez parlament. Z 21 punktów programu wyborczego, na których zbudował kampanię, żaden nie został zrealizowany w zapowiadanym terminie.

Liczby pierwszego roku

Według statystyk Kancelarii Prezydenta, aktualnych na 30 lipca 2026 roku, Nawrocki złożył 22 inicjatywy ustawodawcze, podpisał 255 ustaw i 41 razy odmówił podpisu. To liczba wet, jakiej nie miał żaden z jego poprzedników w porównywalnym okresie. Po stu dniach urzędowania było ich 19.

Do tego 29 wizyt zagranicznych, w tym cztery w Stanach Zjednoczonych, 40 awansów generalskich, 455 nominacji sędziowskich i asesorskich oraz prawo łaski zastosowane wobec siedmiu osób.

Plan 21 i terminy, które nie zostały dotrzymane

"Plan 21" był sztandarowym programem kampanii. Nawrocki zapowiadał, że pierwszego dnia urzędowania złoży w Sejmie projekty obniżające VAT do 22 procent, wprowadzające zerowy PIT dla rodzin z dwójką dzieci, likwidujące podatek Belki i gwarantujące waloryzację emerytur o minimum 150 złotych. Ani 6, ani 7 sierpnia 2025 roku żaden z tych projektów do Sejmu nie trafił.

Druga obietnica z twardą datą dotyczyła prądu. Prezydent gwarantował, że po stu dniach Polacy zapłacą o jedną trzecią mniej za rachunki. Projekt "Tani prąd 33%" wpłynął do Sejmu 12 listopada 2025 roku, dwa dni przed upływem terminu, i do dziś nie został uchwalony.

Redakcja Konkret24, która przeanalizowała realizację programu po pół roku prezydentury, ustaliła, że nie spełniono ani jednego z 21 punktów. Pałac Prezydencki odpowiada, że winę ponosi marszałek Sejmu. W marcu Nawrocki mówił, że rząd i większość parlamentarna "powiedziały weto" 15 z jego 16 ówczesnych projektów.

Wyjątkiem jest "Ochrona polskiej wsi", projekt podpisany w czwartym dniu prezydentury. Sejm uchwalił go 23 stycznia 2026 roku, a prezydent podpisał 9 marca. Ustawa przedłuża o dziesięć lat, do 2036 roku, ograniczenia w sprzedaży państwowej ziemi rolnej i przeszła przy poparciu praktycznie całego parlamentu.

Weto, które zdefiniowało rok

Najgłośniejszą decyzją było marcowe weto wobec ustawy wdrażającej unijny program pożyczkowy SAFE. Polski wniosek opiewał na 43,7 miliarda euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych, co czyniło Polskę największym beneficjentem programu.

Prezydent argumentował, że mechanizm warunkowości pozwala Brukseli wstrzymać finansowanie, a dług i tak trzeba będzie spłacić. W zamian skierował do Sejmu projekt Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, mającego wygenerować około 200 miliardów złotych w cztery, pięć lat.

Rząd nie miał głosów, by weto odrzucić. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał decyzję wetem "przeciwko bezpieczeństwu Polski", szef MSWiA wyliczał, że służby tracą 7 miliardów złotych. Analiza blisko 200 tysięcy wpisów w mediach społecznościowych pokazała jednak, że większość komentujących decyzję poparła.

Sądy, ambasadorowie, konstytucja

Nawrocki od początku zapowiadał, że nie będzie nominował sędziów podważających, w jego ocenie, obowiązujący porządek prawny. Odmówił powołania 46 sędziów. Spór przeniósł się potem na nominacje asesorskie i kwestię kontrasygnaty premiera.

Od początku kadencji prezydent nie podpisał ani jednej nominacji ambasadorskiej przedstawionej przez MSZ. Rozmowy z Radosławem Sikorskim nie przyniosły przełomu.

Równolegle powołał Radę Nowej Konstytucji. Nowa ustawa zasadnicza, wzmacniająca pozycję prezydenta, ma być gotowa w 2030 roku.

Waszyngton bliżej, Kijów dalej

Cztery wizyty w USA, spotkania z Donaldem Trumpem, deklaracja o utrzymaniu obecności amerykańskich wojsk w Polsce i pierwsze w historii zaproszenie polskiego prezydenta na szczyt G20. To bilans, który Pałac wskazuje jako największy sukces.

Relacje z Ukrainą poszły w drugą stronę. Nawrocki nie odwiedził Kijowa, a 19 czerwca 2026 roku, po konsultacji z Kapitułą, odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Powodem była zgoda ukraińskiego prezydenta na nadanie jednej z jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA. Zełenski odesłał odznaczenie do Warszawy. Donald Tusk ocenił, że konflikt polsko-ukraiński "cieszy Putina", a Aleksander Kwaśniewski nazwał decyzję grubym błędem.

Tuż przed rocznicą doszła kolejna kontrowersja: 3 sierpnia prezydent ułaskawił Piotra "Starucha" Staruchowicza, zdejmując z lidera kibiców Legii dwuletni zakaz stadionowy. Politycy koalicji mówili o normalizowaniu kibolstwa, PiS i środowiska prawicowe bronili decyzji, powołując się na zasadę proporcjonalności.

Jak oceniają Polacy

Sondaż Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu" z połowy lipca: 47 procent ocen pozytywnych, 43 procent negatywnych, 10 procent bez zdania. CBOS w tym samym miesiącu notował 56 procent ocen pozytywnych, a United Surveys dla Wirtualnej Polski 51,9 procent deklaracji zaufania przy 44,8 procent nieufności.

To wyniki wyższe niż poparcie dla PiS, co komentatorzy tłumaczą przyciągnięciem wyborców całej prawicy. Jednocześnie odsetek niezdecydowanych jest minimalny, co oznacza, że opinie o prezydencie są już ukształtowane i mocno spolaryzowane.

Politolog Wawrzyniec Konarski ocenia, że Nawrocki konsekwentnie osłabia rząd i buduje pozycję lidera prawicy, a jego ambicje wykraczają poza standardową rolę głowy państwa. Andrzej Gil z KUL twierdzi przeciwnie: że prezydent przywrócił równowagę polityczną i powinien być realną przeciwwagą dla rządu.

Rok drugi zaczyna się w tej samej konfiguracji. Kohabitacja potrwa co najmniej do wyborów parlamentarnych w 2027 roku, a projekty prezydenta i ustawy rządu nadal będą się mijać. A jak wy oceniacie pierwszy rok Nawrockiego w Pałacu?

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Pijana, krzycząca młodzież, brak spokoju na relaks, głośna muzyka”. Niemka przyjechała na wakacje do Mielna i narzeka, że ludzie się bawią
„Pijana, krzycząca młodzież, brak spokoju na relaks, głośna muzyka”. Niemka przyjechała na wakacje do Mielna i narzeka, że ludzie się bawią
Turyści z Niemiec chcieli z bliska zobaczyć granicę z Rosją. Uchwyciły ich kamery, koszt ciekawości 1200 zł
Turyści z Niemiec chcieli z bliska zobaczyć granicę z Rosją. Uchwyciły ich kamery, koszt ciekawości 1200 zł