38-letnia Francuzka w 16. tygodniu ciąży trafiła śmigłowcem LPR do szpitala w Giżycku po tym, jak w Puszczy Boreckiej zaatakował ją żubr. Zwierzę wyszło z lasu na drogę, ruszyło w stronę kobiety i dwukrotnie uderzyło ją głową w nogę. Lekarze nie stwierdzili zagrożenia życia matki ani dziecka, ale 38-latka została na oddziale urazowo-ortopedycznym.
Spacer drogą przez puszczę
Do zdarzenia doszło we wtorek po południu na drodze powiatowej Jeziorowskie – Czerwony Dwór, na terenie Nadleśnictwa Borki w Puszczy Boreckiej. Małżeństwo z Francji spacerowało poboczem, gdy z lasu wyszedł żubr i zaczął przechodzić przez jezdnię. Według ustaleń policji, gdy para znalazła się w pobliżu zwierzęcia, żubr ruszył na kobietę i dwa razy uderzył ją głową w nogę. 38-latka przewróciła się i nie była w stanie sama wstać, a jej mąż wezwał pomoc. Po ataku żubr uciekł do lasu.
Śmigłowiec zamiast karetki
Ze względu na widoczną ciążę i podejrzenie złamania nogi na miejsce skierowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował kobietę do szpitala w Giżycku. Jak podaje giżycka policja, nie stwierdzono zagrożenia życia ani zdrowia kobiety i dziecka. Poszkodowana została na oddziale urazowo-ortopedycznym pod kontrolą ginekologiczną.
Sierpień to zły moment na bliskie spotkanie
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku przypomina, że od sierpnia do września trwa okres godowy żubrów. Zwierzęta są wtedy bardziej pobudzone, a ich zachowanie trudniej przewidzieć. Leśnicy zalecają trzymanie się co najmniej 100 metrów od żubrów i łosi, nieprzeganianie ich, niepodchodzenie po zdjęcie i zawsze zostawianie zwierzęciu wolnej drogi ucieczki. Zaniepokojony żubr kręci ogonem, potrząsa głową i grzebie przednimi racicami: to sygnał, żeby się wycofać.
Puszcza Borecka to jedna z najważniejszych ostoi wolno żyjących żubrów w Polsce. Wraz z sąsiednią Puszczą Romincką jest domem dla około 150 zwierząt, a w Wolisku działa pokazowa zagroda, gdzie można je oglądać bezpiecznie, zza ogrodzenia.