W poniedziałek 22 czerwca w Montrealu doszło do strzelaniny, w której zginęły trzy osoby: policjant, przypadkowy cywil oraz sam napastnik. Druga funkcjonariuszka została ciężko ranna. Sprawa wstrząsnęła Kanadą, bo to pierwszy od ponad dwóch dekad przypadek, gdy w tym mieście ginie policjant na służbie. Dodatkowych emocji dostarczyły nagrania krążące w sieci, na których widać kontrowersyjny przebieg interwencji.
Do zdarzenia doszło w dzielnicy Côte-des-Neiges, gęsto zaludnionej części Montrealu, w której mieszka liczna społeczność żydowska. Strzelanina rozegrała się w okolicy hotelu Hilton Garden przy Décarie Boulevard.
Jak zaczął się atak
Pierwsze zgłoszenie wpłynęło na policję około godziny 11:30. Świadek poinformował, że z okna hotelu wystaje lufa broni. Chwilę później rozległy się strzały. Policja wydała alarm o uzbrojonym i niebezpiecznym napastniku, wezwała mieszkańców do pozostania w domach, z dala od okien, i zamknęła część głównych arterii miasta.
Według relacji świadków na miejscu panował chaos: słychać było serie strzałów, a funkcjonariusze ostrzeliwali się z napastnikiem, chowając się za pojazdami i konstrukcjami. Na jednym z nagrań zweryfikowanych przez kanadyjskiego nadawcę CBC w ciągu 58 sekund pada co najmniej 29 strzałów.
🚨 HORROR FOOTAGE: TERROR IN MONTREAL - ARMED SUSPECT IN CAMO CLOTHING OPENS FIRE ON POLICE pic.twitter.com/OJYWY50547
— Breaking911 (@Breaking911) June 22, 2026
Ofiary
W strzelaninie zginął 34-letni posterunkowy Mohamed Lamine Benredouane, który służył w policji Montrealu (SPVM) od 2021 roku. Druga funkcjonariuszka została ciężko ranna, ale jej stan ustabilizował się i według policji nie zagraża już jej życiu. Lekko ranny został także jeden cywil.
Śmiertelną ofiarą cywilną okazał się Michael Moshe Mizrahi, członek miejscowej społeczności żydowskiej, związany z lokalnym centrum Chabad. Mężczyzna pochodził z Libanu, później mieszkał w Izraelu, a ostatecznie osiadł w Montrealu. Osierocił syna i dwie córki.
Napastnik i jego manifest
Sprawcą był jeden mężczyzna, zastrzelony przez policję na miejscu. Lokalne media zidentyfikowały go jako Setha Hatfielda z Lethbridge w prowincji Alberta. Według doniesień przed atakiem pokonał samochodem wiele godzin drogi, by dotrzeć do Montrealu. Miał na sobie wojskowe ubranie i był uzbrojony w broń długą.
Przed otwarciem ognia napastnik przygotował liczący 104 strony manifest, który rozesłał do redakcji. Według mediów dokument był utrzymany w duchu ideologii „incel" (tak zwanych „mimowolnych celibatariuszy"), atakował kobiety, policję, kapitalizm i pornografię oraz nawoływał do brutalnej rewolucji. Władze Quebecu podkreśliły, że zdarzenie traktowane jest jako sprawa krajowa, a nie atak terrorystyczny. Po konsultacji z policją federalną RCMP ustalono, że nie był to akt terroru.
Co dotąd ustalono, czego nie wykluczono
Choć strzelanina rozegrała się w dzielnicy z licznymi instytucjami żydowskimi, w pobliżu koszernych restauracji, szkół i centrum Chabad, policja nie potwierdziła, by napastnik celowo atakował społeczność żydowską. Część przedstawicieli tej społeczności oceniła, że atak nie był wymierzony w Żydów, lecz w policję.
Najwięcej emocji wzbudził jednak los cywilnej ofiary. W sieci krążą nagrania, na których, jak przyznał minister bezpieczeństwa wewnętrznego Quebecu Ian Lafrenière, widać funkcjonariusza oddającego strzały w kierunku cywila. Minister wprost odmówił jednak potwierdzenia, kto zabił Michaela Mizrahiego, nazywając doniesienia o tym, że cywil zginął od policyjnej kuli, niepotwierdzonymi informacjami. Zaapelował też, by nie udostępniać drastycznych nagrań, na których uwieczniono śmierć ludzi.
Wstępnie ustalono, że gdy policja przybyła na miejsce, napastnik znajdował się już na parterze budynku. W trakcie wymiany ognia jeden z funkcjonariuszy padł na ziemię, a na nagraniu słychać głos: „Jest trafiony".
Co dalej
Ponieważ była to interwencja z udziałem policji, w której zginął cywil, sprawę przejęło niezależne biuro śledcze BEI (Bureau des enquêtes indépendantes), badające wszystkie przypadki śmierci lub obrażeń cywilów podczas działań policji. Równoległe śledztwo karne powierzono policji prowincjonalnej Sûreté du Québec. To właśnie BEI ma ustalić rzeczywisty przebieg interwencji, w tym okoliczności śmierci cywila.
Policja na razie nie stwierdziła, by w ataku brał udział więcej niż jeden sprawca, ale wciąż analizuje dowody i relacje świadków, by odtworzyć pełną sekwencję zdarzeń i ostatecznie ustalić motyw napastnika. Sprawa pozostaje w toku.