W mediach społecznościowych rozeszła się informacja o rzekomym porwaniu i torturowaniu kobiety przez 52-letniego obywatela Ukrainy w Małopolsce. Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie stanowczo zaprzeczyła: takie zdarzenie nie miało miejsca. „To FAKE NEWS!" - napisali funkcjonariusze, apelując o rozwagę i weryfikowanie źródeł przed udostępnianiem podobnych treści.

Policja: nie odnotowaliśmy takiego zdarzenia

Sprawą zajęła się małopolska policja, która na swoim oficjalnym profilu wprost odniosła się do krążącego w sieci wpisu. W komunikacie oznaczonym jako „UWAGA FAKE NEWS!" funkcjonariusze poinformowali, że wiadomość o porwaniu i torturowaniu kobiety przez 52-letniego Ukraińca jest nieprawdziwa.

Jak podkreślono, Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie nie odnotowała takiego zdarzenia. Zdaniem służb tego typu wpisy mają jeden cel: wywołać negatywne emocje. Policja zaapelowała, aby nie podawać dalej niesprawdzonych informacji i aby przed każdym udostępnieniem zweryfikować źródło.

Znany schemat dezinformacji

Wpis o rzekomym porwaniu nie pojawił się w próżni. To kolejny z serii fałszywych przekazów, które w ostatnich miesiącach uderzały w relacje polsko-ukraińskie. Jesienią 2025 roku małopolska policja musiała dementować bardzo podobną historię, tym razem o rzekomym potrójnym zabójstwie w Krakowie, którego sprawcą miał być obywatel Ukrainy. Również wtedy funkcjonariusze podkreślali, że na terenie Krakowa ani Małopolski nie doszło do takiego zdarzenia.

Tamten fałszywy przekaz zdobył ogromne zasięgi, głównie na TikToku i Facebooku, gdzie do wpisów dołączano nagrania niemające nic wspólnego z opisywanymi „zbrodniami". Sprawę analizowały portale zajmujące się weryfikacją informacji, wskazując, że rozchodzenie się takich treści nosi znamiona zaplanowanej operacji informacyjnej.

Cel zawsze ten sam

Eksperci i służby od miesięcy zwracają uwagę, że fałszywe doniesienia o przestępstwach rzekomo popełnianych przez Ukraińców to powracający element dezinformacji. Zmieniają się szczegóły: raz jest to morderstwo, innym razem porwanie czy tortury, ale mechanizm pozostaje ten sam. Chodzi o wzbudzenie wrogości wobec obywateli Ukrainy i podważenie polsko-ukraińskiej solidarności.

Wcześniejsze fale takich przekazów dementowało nie tylko Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale też same jednostki policji, które wielokrotnie wskazywały na powiązania tego typu kampanii z rosyjskimi ośrodkami propagandowymi. W grudniu 2025 roku małopolscy funkcjonariusze, wspólnie z policjantami z innych regionów, ustalili nawet tożsamość osób publikujących kłamliwe wpisy po jednej z głośnych spraw. Warto pamiętać, że za nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym grozi w Polsce kara do 3 lat więzienia.

Zanim udostępnisz, sprawdź źródło

Policja po raz kolejny zaapelowała o rozwagę. Zanim internauta poda dalej sensacyjną informację, powinien sprawdzić, czy pochodzi ona z oficjalnego profilu służb lub z wiarygodnych mediów, a nie wyłącznie z anonimowych kont w mediach społecznościowych. Jak przypominają funkcjonariusze, udostępniając nieprawdziwe treści, samemu przyczynia się do siania dezinformacji.

W przypadku wpisu o rzekomym porwaniu i torturowaniu kobiety w Małopolsce sprawa jest jednoznaczna: opisywane zdarzenie nie miało miejsca, a jedynym jego „źródłem" są fałszywe posty w internecie.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem