Justyna Steczkowska nie owijała w bawełnę. W rozmowie z Jastrząb Post ustawa o uprawnieniach artysty zawodowego, która w założeniu miała pomagać najmniej zarabiającym twórcom, spotkała się z jej ostrą i jednoznaczną krytyką. Gwiazda nazwała projekt złym i niebezpiecznym - i dokładnie wyjaśniła dlaczego.

Czego dotyczy ustawa?

Ustawa o uprawnieniach artysty zawodowego od dłuższego czasu budzi ogromne kontrowersje w polskim środowisku kulturalnym. Projekt zakłada wsparcie dla twórców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej - między innymi poprzez dopłaty do składek ZUS. Kluczowym elementem całego mechanizmu jest specjalna komisja, która miałaby decydować o tym, kto w ogóle zasługuje na miano artysty zawodowego i komu przysługuje pomoc.

Właśnie ten punkt wywołał największą burzę.

"Mnie ten system nie dotyczy"

Steczkowska od razu zastrzegła, że sama nie jest bezpośrednim adresatem projektowanych przepisów. W Polsce funkcjonuje jako przedsiębiorca, nie jako „artysta" w rozumieniu prawa.

„Ja przez system nie jestem traktowana jako artysta, tylko jako przedsiębiorca, bo ja mam firmę, prowadzę spółkę" - tłumaczyła wokalistka w rozmowie z Jastrząb Post.

Piosenkarka podkreśliła, że swoją niezależność finansową zawdzięcza życiowym szansom i wieloletniej ciężkiej pracy. I właśnie dlatego pomysł, by rozpoznawalni, dobrze sytuowani twórcy sięgali po państwowe zapomogi, wywołał w niej wyraźny sprzeciw.

„Gdyby ktoś taki jak ja wyciągał ręce po lepsze emerytury czy wsparcie, no to jest bardzo obciachowa sytuacja i na pewno tak nie powinno być" - skwitowała bez ogródek.

Komisja jak z PRL-u

Największym problemem dla Steczkowskiej jest jednak nie sama idea wsparcia, ale mechanizm, który miałby o nim decydować. Ustawa przewiduje powołanie specjalnego organu weryfikującego, kto zasługuje na status artysty zawodowego. Dla wokalistki takie rozwiązanie to wprost krok wstecz - i to bardzo duży.

„To jest cofnięcie się w jakieś głębokie czasy PRL-u i bardzo niebezpieczne, bo rodzi mnóstwo nadużyć w takiej komisji" - ostrzegała w rozmowie z Jastrząb Post.

Do tego dorzuciła gorzką ironię: urzędnicy zasiadający w komisji po kilku latach jej funkcjonowania prawdopodobnie zarobią więcej niż sami artyści z obiecanych dopłat.

Szerszy problem - dlaczego akurat artyści?

Steczkowska nie kwestionuje samej potrzeby pomocy twórcom w trudnej sytuacji materialnej. Wskazuje jednak, że problem jest znacznie szerszy. W ciężkim położeniu finansowym w Polsce znajduje się wiele osób wykonujących zawody zupełnie niezwiązane ze sztuką - i trudno wytłumaczyć, dlaczego właśnie artyści mieliby być wyodrębnioną, uprzywilejowaną grupą.

Zamiast budowania biurokratycznych mechanizmów kontroli i komisji podatnych na nadużycia, wokalistka apeluje o znacznie ostrożniejsze i przemyślaniejsze podejście do tematu.

Kontrowersje wokół ustawy

Steczkowska nie jest odosobniona w swojej krytyce. Ustawa budzi sprzeciw części środowiska artystycznego, które obawia się właśnie tego, przed czym przestrzega gwiazda - upolitycznienia komisji i uznaniowości przy przyznawaniu statusu artysty. Zwolennicy projektu przekonują z kolei, że bez systemowego wsparcia wielu twórców - szczególnie tych działających w niszowych dziedzinach kultury - skazanych jest na finansową wegetację bez żadnej siatki bezpieczeństwa.

Debata trwa, a głos takich postaci jak Steczkowska z pewnością nie pozostanie bez echa.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem