Mieszkańcy jednej z najpiękniejszych zatok albańskiego wybrzeża postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. W niedzielę 21 czerwca dziesiątki ludzi, w tym okoliczni mieszkańcy, właściciele ziemi i emigranci, którzy zjechali do kraju, rozebrali mur, ogrodzenia z drutu kolczastego oraz budki strażnicze odgradzające zatokę Kakome od reszty świata. Bariera blokowała dostęp do plaży i okolicznych gruntów przez 22 lata. Protestujący przekonują, że albańskie wybrzeże powinno należeć do obywateli, a nie do oligarchów i deweloperów. Zdarzenie to część szerszej fali protestów, która od tygodni przetacza się przez Albanię.
Zatoka Kakome leży na jońskim wybrzeżu południowej Albanii, niedaleko miasta Saranda, naprzeciwko greckiej wyspy Korfu. Uznawana jest za jedną z najpiękniejszych i najbardziej dziewiczych zatok całego Adriatyku i Morza Jońskiego, z krystalicznie czystą wodą, piaszczystą plażą i otoczeniem porośniętym śródziemnomorską roślinnością. To właśnie ta uroda sprawiła, że teren stał się obiektem pożądania inwestorów.
Spór ciągnący się od ponad dwóch dekad
Konflikt o własność Kakome trwa od 2004 roku i jest jednym z najdłuższych sporów o ziemię na południu Albanii. Mieszkańcy pobliskich wsi, przede wszystkim Nivicy oraz Shën Vasil, twierdzą, że ziemia w zatoce należała do ich rodzin od pokoleń i została im odebrana. Według protestujących sprawa dotyczy ogromnego obszaru, a postępowania administracyjne i sądowe ciągną się od ponad dwudziestu lat.
Druga strona sporu wygląda jednak inaczej w świetle dotychczasowych orzeczeń. Albańskie sądy w trzech instancjach, w procesie zakończonym w 2010 roku, uznały roszczenia mieszkańców Nivicy za bezpodstawne i orzekły, że ziemia jest własnością państwa. Po potwierdzeniu praw państwa teren został sprywatyzowany, a prawa do znacznej części zatoki przejęła spółka deweloperska, która planowała w tym miejscu budowę ekskluzywnego nadmorskiego kurortu. Przez lata mieszkańcy oskarżali stojących za inwestycją biznesmenów o blokowanie dostępu do plaży i ograniczanie ich praw własności.
🇦🇱 Albania
— TJ (@DuchPrawdy) June 21, 2026
Mieszkańcy zburzyli ogrodzenia na plaży Kakome, twierdząc, że albańskie wybrzeże należy do obywateli, a nie do oligarchów i deweloperów. No i tak powinno się zacząć w całej Europie.
Gonić LIDHAT'$ do swojego syfu budować ‼️ pic.twitter.com/paN9JYPoH5
"Nie zgodzimy się na przeszkody"
Niedzielna demonstracja zgromadziła około 250 osób. Wśród nich byli mieszkańcy okolicznych wsi, emigranci, którzy wrócili z Grecji, lokalni sympatycy oraz zagraniczni goście. Dwa dni wcześniej protestujący usunęli bramę przy wjeździe do zatoki, a w niedzielę rozebrali pozostałe ogrodzenia, mur oraz budki strażników.
Uczestnicy podkreślali, że dla nich obalenie bariery ma wymiar symboliczny i jest momentem przełomowym w wieloletniej walce. "Nie będziemy już dłużej akceptować przeszkód, które uniemożliwiają nam dotarcie do naszej ziemi" - mówili. Zaznaczali, że nie zamierzają rezygnować ze swoich żądań i będą protestować do czasu pełnego uznania ich praw do tych terenów. Sama demonstracja w Kakome miała przebieg pokojowy i nie doszło podczas niej do żadnych starć.
Część "Rewolucji Flamingów"
Protest w Kakome to fragment znacznie szerszego ruchu, który media nazwały "Rewolucją Flamingów". Od tygodni w całej Albanii trwają demonstracje przeciwko inwestycjom turystycznym na chronionych terenach przybrzeżnych. Największe kontrowersje budzi planowany luksusowy kurort w okolicach Vlory, na obszarze chronionych mokradeł Vjosa-Narta, słynących z kolonii flamingów i miejsc lęgowych żółwi morskich.
Projekt ten powiązany jest ze spółką, którą media łączą z Jaredem Kushnerem, zięciem prezydenta USA Donalda Trumpa. Symbolem protestów stał się flaming, jeden z gatunków zamieszkujących zagrożone mokradła. Demonstranci nosili tekturowe i nadmuchiwane figury tych ptaków, a na części transparentów flaminga umieszczano w miejsce orła z albańskiej flagi. Wcześniej, 13 czerwca, około 200 mieszkańców wsi Rrjoll na północy kraju również rozebrało metalowe ogrodzenia wokół innego luksusowego kompleksu, skandując "Rewolucja".
Fala niezadowolenia obejmuje kolejne miasta, od Szkodry przez Korczę i Pogradec po Gjirokastrę, a protestujący w wielu miejscach nieśli hasła wymierzone w oligarchów. Demonstracje solidarnościowe odbyły się także wśród albańskiej diaspory w Europie, Ameryce Północnej i Australii. Mieszkańcy Kakome zapowiadają, że ich protest będzie kontynuowany aż do rozstrzygnięcia trwającego od ponad 20 lat sporu o ziemię.