Potężna błyskawiczna powódź uderzyła w środę w pogranicze Nepalu i Tybetu. Według najnowszych wieczornych danych zginęło co najmniej 160 osób, a setki kolejnych są zaginione. Najbardziej ucierpiał nepalski dystrykt Rasuwa oraz położony po chińskiej stronie region Gyirong. Woda, błoto i ogromne ilości rumowiska niszczyły po drodze zabudowania, drogi, mosty i infrastrukturę energetyczną.
Wiele wskazuje na to, że katastrofę zapoczątkowało oderwanie się ogromnego fragmentu lodowca po tybetańskiej stronie Himalajów. Analiza zdjęć satelitarnych wskazuje, że masa lodu znajdująca się na wysokości około 5200 metrów runęła ponad 1200 metrów w dół doliny, tworząc lawinę lodu, skał i błota. Zaledwie kilka minut wcześniej w okolicy zarejestrowano trzęsienie ziemi o magnitudzie 4,4, jednak eksperci nie potwierdzili jeszcze, czy to właśnie ono bezpośrednio wywołało oderwanie lodowca.
Skala zjawiska była ogromna. W jednym z punktów pomiarowych poziom rzeki wzrósł o około dziewięć metrów w ciągu zaledwie pół godziny. Fala przeszła przez doliny Bhote Koshi i Trishuli, odcinając miejscowości i utrudniając akcję ratunkową. W Nepalu uszkodzone zostały także elektrownie i instalacje odpowiadające za około 430 MW mocy. Ratownicy wciąż przeszukują zniszczone tereny, dlatego bilans katastrofy może jeszcze znacząco wzrosnąć.