28-latek z powiatu przemyskiego postanowił w czwartkowy wieczór urządzić sobie popisy na Kawasaki. Trafił prosto pod kontrolę drogówki - i wyjechał bez prawa jazdy, z mandatem i 10 punktami karnymi na koncie.
Wheelie na drodze publicznej, policjanci w pobliżu
W czwartek przed godziną 19 policjanci ruchu drogowego z przemyskiej komendy zauważyli motocyklistę jadącego Kawasaki na jednym kole. Mężczyzna stworzył zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla innych uczestników ruchu.
Funkcjonariusze natychmiast zatrzymali go do kontroli. 28-letni mieszkaniec powiatu przemyskiego wyjechał z niej z mandatem 1500 złotych, 10 punktami karnymi i zatrzymanym prawem jazdy na trzy miesiące.
Nowe przepisy, twarde konsekwencje
To nie przypadek, że kara była tak konkretna. Od 3 marca 2026 roku jazda na jednym kole po drogach publicznych, w strefach zamieszkania i strefach ruchu jest w Polsce wprost zakazana. Nowe przepisy - art. 86c Kodeksu wykroczeń - traktują wheelie analogicznie do driftu, czyli jako celowe oderwanie koła od nawierzchni lub wprowadzenie pojazdu w poślizg.
Co grozi za złamanie zakazu? Samo uniesienie koła to co najmniej 1500 złotych grzywny. Jeśli przy okazji doszło do stworzenia zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu - a w tym przypadku tak właśnie policjanci to zakwalifikowali - minimalna grzywna wzrasta do 2500 złotych. Do tego dochodzi obowiązkowe zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące. Na dokładkę kierowcy mogą spodziewać się wyższych składek ubezpieczeniowych.
Przepisy obowiązują na drogach publicznych, w strefach zamieszkania i strefach ruchu - nie ma więc mowy o żadnej "szarej strefie" w terenie zabudowanym.
Policja apeluje
Podkarpacka policja przy okazji sprawy przypomina, że brawurowa jazda na drogach publicznych to nie tylko ryzyko mandatu - to realne zagrożenie życia. Osoby traktujące drogi jak tor wyścigowy muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami, które od marca tego roku stały się jeszcze bardziej dotkliwe.