Nietypowy finał kontroli drogowej na ekspresówce S7. Kierowca pędzący z zawrotną prędkością dostał gigantyczną grzywnę, ale sąd formalnie uchylił karę. Powód? Funkcjonariusz wypisał dokument tak niestarannie, że ukarany nie był w stanie odczytać, za co dokładnie dostał mandat. Choć papierowy dokument trafił do kosza, pirat drogowy wcale nie uniknie odpowiedzialności.

Do zdarzenia doszło 3 kwietnia na drodze ekspresowej S7 na Mazowszu. Patrol grupy Speed zatrzymał kierującego osobowym Maserati, który pędził aż 229 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 120 km/h. Pokładowy wideorejestrator bezbłędnie udokumentował to rażące przekroczenie prędkości.

Pismo policjanta jak lekarska recepta

Mundurowi ukarali kierowcę mandatem karnym w wysokości 5 tysięcy złotych, a na jego konto wpłynęło 15 punktów karnych. Mężczyzna przyjął mandat, co w świetle polskiego prawa zazwyczaj zamyka sprawę. Po powrocie do domu kierowca zorientował się jednak, że pismo policjanta jest kompletnie nieczytelne.

Mężczyzna złożył wniosek do sądu o uchylenie mandatu, argumentując, że z „bazgrołów” na druku nie da się odczytać ani kwalifikacji prawnej czynu, ani dokładnego opisu wykroczenia. Sąd Rejonowy w Mławie przychylił się do tego wniosku i formalnie uchylił mandat z powodu wad formalnych dokumentu.

Źródło: Stop Mandat FB

Sąd skasował mandat, ale wideo zostało

Taki wyrok mógłby sugerować, że kierowca zakpił z systemu i odjechał bez kary. Nic z tych rzeczy. Sąd anulował jedynie wadliwie wypisany druk, a nie sam fakt popełnienia groźnego wykroczenia.

Policja dysponuje niezaprzeczalnym dowodem w postaci nagrania z wideorejestratora, na którym widać prędkość 229 km/h. Skoro mandat został skasowany, sprawa automatycznie wraca do punktu wyjścia.

  • Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Mławie natychmiast wszczął klasyczne postępowanie wyjaśniające w sprawie o wykroczenie.
  • Sprawa zostanie teraz skierowana do sądu na ogólnych zasadach, gdzie kierowca odpowie za zbyt szybką jazdę.

Dla pirata drogowego to fatalna wiadomość. Sąd, rozpatrując sprawę od nowa, nie jest już związany taryfikatorem mandatowym i może nałożyć na mężczyznę grzywnę sięgającą nawet do 30 tysięcy złotych. Prawny błąd funkcjonariusza przy wypisywaniu bloczka dał kierowcy tylko chwilową i bardzo złudną rezygnację z kary.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Zderzenie autokaru z tramwajem w Poznaniu. W internecie pojawiło się nagranie
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy
Policja pokazała moment zatrzymania byłego policjanta. Podejrzanego o zabójstwo w Mierzawie ujęto po czterech dniach obławy