Wieczór kawalerski ma być wydarzeniem, które zapamięta się na lata. I trzeba przyznać, że tej grupie panów ze Szwecji to się udało. Tyle że zupełnie inaczej, niż sobie wymarzyli. Zamiast wspólnego rejsu i zabawy na pokładzie wylądowali wszyscy w wodzie, a ich łódź poszła na dno tuż przy nabrzeżu.

Wszystko zaczęło się od dobrej zabawy

Do zdarzenia doszło w jednym ze szwedzkich portów, dokładnie przed popularną restauracją Olsson på Kleven. Na nagraniu, które szybko obiegło sieć, widać grupę około dziesięciu mężczyzn na niewielkiej, białej łodzi motorowej.

I trzeba przyznać - humory dopisywały. Panowie głośno śpiewali, bawili się, przemieszczali po pokładzie. Słowem, klasyczny kawalerski w pełnej krasie. No właśnie. I tu zaczął się problem.

Kilka sekund i po łodzi

Mała łódka po prostu nie wytrzymała. Za dużo osób, za dużo gwałtownych ruchów i jednostka zaczęła niebezpiecznie przechylać się na bok. W środku zaczęło się robić mokro - łódź błyskawicznie nabierała wody.

Mężczyźni jeszcze próbowali ratować sytuację. Chwytali się konstrukcji, przesuwali ciężar, kombinowali jak mogli. Tylko że to już nie miało znaczenia. W zaledwie kilka sekund łódź całkowicie się wywróciła i poszła na dno. Cała załoga wpadła do wody.

A wszystko to na oczach gości restauracji, którzy spokojnie siedzieli na tarasie. Można sobie wyobrazić ich miny - z zaskoczenia szybko przeszły w rozbawienie.

Na szczęście skończyło się tylko na mokrym ubraniu

I tu dobra wiadomość. Bo skoro do wywrotki doszło tuż przy pomoście, panowie bez trudu dopłynęli do brzegu. Nikomu nic się nie stało. Żadnych obrażeń, żadnego dramatu - poza zniszczonym planem na resztę wieczoru.

Bo zamiast dalej świętować na wodzie, mężczyzn czekały zupełnie inne atrakcje. Suszenie przemoczonych ubrań, wyławianie z wody rzeczy osobistych i organizowanie akcji wyciągania zatopionej łodzi. Nie tak miał wyglądać ten wieczór, co tu dużo mówić.

Lekcja na przyszłość

Jedno jest pewne - ten kawalerski przejdzie do legendy. I pewnie nieraz jeszcze będzie wspominany przy kolejnych spotkaniach tej ekipy. A morał z całej historii jest prosty: mała łódka i dziesięciu rozbawionych facetów to nie najlepsze połączenie.

Dobrze, że skończyło się śmiechem, a nie czymś poważniejszym.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem