Do niewyobrażalnej tragedii doszło w piątkowy wieczór na warszawskim Bródnie. Małe dziecko wypadło z balkonu mieszkania usytuowanego na dziesiątym piętrze wieżowca. Pomimo natychmiastowej akcji ratunkowej i dramatycznej reanimacji, życia chłopca nie udało się uratować. Służby pod nadzorem prokuratora wyjaśniają dokładne okoliczności tego zdarzenia.
Tragiczne w skutkach zdarzenie rozegrało się w jednym z bloków mieszkalnych przy ulicy Wysockiego. Służby ratunkowe otrzymały dramatyczne zgłoszenie w piątek, 29 maja przed godziną 20:00. Na miejsce natychmiast skierowano zespoły ratownictwa medycznego oraz patrole policji.
Walka o życie dziecka
Z pierwszych relacji świadków oraz informacji przekazanych przez lokalne media wynika, że 14-miesięczny chłopiec runął z wysokości dziesiątego piętra na podłoże przed budynkiem.
Służby ratunkowe niemal od razu podjęły próbę przywrócenia czynności życiowych u malucha. Niestety, obrażenia wielonarządowe powstałe w wyniku upadku z tak ogromnej wysokości okazały się zbyt poważne. Lekarz stwierdził zgon dziecka na miejscu zdarzenia.
Chwila nieuwagi
Jak wynika ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy, w momencie tragedii dziecko znajdowało się w mieszkaniu pod opieką matki. Kobieta miała na dosłownie krótką chwilę stracić syna z oczu.
Policjanci pod nadzorem prokuratury szczegółowo badają przebieg całego zajścia. Ze wstępnych procedur wynika, że matka chłopca była trzeźwa w chwili zdarzenia - informują stołeczne służby.
Śledztwo w toku
Na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali policyjni technicy oraz prokurator, zabezpieczając ślady i przesłuchując pierwszych świadków. Czynności mające na celu dokładne zrekonstruowanie wydarzeń i ustalenie, jak doszło do tego, że malec znalazł się na balkonie, są kontynuowane.
Sąsiedzi i lokalna społeczność są w głębokim szoku. To kolejne w tym roku tragiczne przypomnienie o tym, jak kluczowe jest zabezpieczanie okien oraz barier balkonowych w mieszkaniach, w których przebywają małe dzieci.