Od kilku dni w poznańskim internecie głośno o mężczyźnie poruszającym się na elektrycznym wózku inwalidzkim, który bez wyraźnej przyczyny atakuje przechodniów i kierowców w centrum miasta i na Grunwaldzie. Po opublikowaniu nagrania przez konto @poznan_moment na platformie X, pod filmikiem zaczęły pojawiać się kolejne relacje świadków - okazuje się, że incydentów jest znacznie więcej.
Wyzwiska, groźby i plucie - co widać na nagraniu
Nagranie pokazuje mężczyznę na elektrycznym wózku, który jedzie chodnikiem przy ul. Bułgarskiej. Według autorki relacji, sytuacja zaczęła się od zwykłego gestu - jej koleżanka prowadząca samochód zatrzymała się, żeby przepuścić pieszych. Mężczyzna na wózku się zatrzymał, koleżanka machnęła ręką dając znak, że może jechać dalej. To wystarczyło, żeby wybuchł konflikt. Mężczyzna podjechał od strony kierowcy, a gdy opuszczono szybę, zaczął wyzywać kobiety od "szmato", "kurwo" i "pizdo", po czym napluł na samochód dwa razy i odjechał. Gdy kobiety ruszyły dalej, jechał równolegle chodnikiem - wtedy zaczęły go nagrywać. Na filmiku widać moment, gdy zjechał z chodnika.
Od kilku dni agresywny inwalida bez wyraźnej przyczyny napada na przechodniów i kierowców w centrum i na Grunwaldzie. Zastawia przejścia, blokuje ulice i pasy, wulgarnie obraża, pluje i wyzywa. pic.twitter.com/GtRqh6BtSu
— poznan_moment (@poznan_moment) June 3, 2026
Mecz Lechii, stewardzi i zaproszenie na piwo
Pod nagraniem szybko pojawiły się kolejne relacje. Jedna z kobiet opisała szczegółowo zdarzenie z 21 kwietnia podczas meczu żeńskiej drużyny Lechii. Przed rozpoczęciem spotkania mężczyzna miał zacząć przeklinać i awanturować się na trybunach. Gdy siedząca obok kobieta z dzieckiem poprosiła go o spokój, zaatakował ją słownie i zaczął machać rękami. Autorka relacji i jej narzeczony stanęli w obronie kobiety - w odpowiedzi usłyszeli groźby, że mężczyzna na nich napluje, a jej powiedziano wprost, że jest brzydka.
Gdy mężczyzna zaczął robić im zdjęcia telefonem i twierdzić, że fotografuje mecz, narzeczony wyrwał mu telefon. Okazało się, że urządzenie było na smyczy - plastik urwał się przy szarpaninie. Mężczyzna wezwał obsługę stadionu i zagroził policją, jednak kilka osób dookoła potwierdziło wersję kobiety. Znajomi mężczyzny bronili go, powołując się na jego niepełnosprawność. Incydent zakończył się zaskakująco - agresor zaprosił ich na piwo i powiedział, że kobieta jest piękna. Znajomi tłumaczyli jego zachowanie tym, że przed meczem "łyknął w lasku".


x.com @poznan_moment
Seria incydentów w mieście
Inne osoby przytoczyły podobne zdarzenia w różnych miejscach Poznania:
Na ul. Kazimierza Wielkiego tego samego dnia mężczyzna miał zablokować żonę jednego z internautów z dwójką dzieci niemal na środku przejścia dla pieszych - krzyknął, że rowerowy kurier z przyczepą jadący chodnikiem ma pierwszeństwo.
W centrum handlowym Avenida mężczyzna podjechał do drzwi obrotowych, nacisnął przycisk dla niepełnosprawnych i zamiast poczekać na pracownika ochrony - wjechał w obrotowe drzwi. Gdy stojąca przy wejściu dziewczyna chciała się odsunąć, żeby zrobić mu miejsce, usłyszała: "Ty kurwo, ja jestem niepełnosprawny".
Jeden z internautów dodał, że rozpoznaje mężczyznę - ten sam miał agresywnie zachowywać się w pociągu podczas wycieczki z matką i zwyzywać konduktora.




x.com @poznan_moment
"Typ nie ma zahamowań"
Świadkowie zgodnie ostrzegają: mężczyzna jest nieprzewidywalny, a swój status osoby niepełnosprawnej traktuje jak argument w każdej konfrontacji. Autorka relacji z meczu Lechii podsumowała krótko: "Uważajcie na niego, bo typ nie ma zahamowań."
Na chwilę obecną nie wiadomo, czy którykolwiek z incydentów został zgłoszony na policję.