40-letnia mieszkanka Czelabińska w Rosji najpierw padła ofiarą oszustów telefonicznych, którzy wyłudzili od niej oszczędności, a następnie zmanipulowali ją tak skutecznie, że podpaliła własne mieszkanie. Kobieta wierzyła, że w ten sposób otrzyma od ubezpieczyciela wysokie odszkodowanie, które pokryje jej wcześniejsze straty. W rzeczywistości straciła dorobek, omal nie udusiła się w dymie, a teraz grozi jej odpowiedzialność karna.

Cała sprawa zaczęła się od klasycznego schematu oszustwa „na call center". Przestępcy skontaktowali się z kobietą telefonicznie i pod wpływem ich manipulacji przelała im 40 tysięcy rubli (około 2 tysięcy złotych). Gdy zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa i straciła pieniądze, rozmówca nie zniknął, lecz zaproponował jej rzekomy sposób na odzyskanie strat z nawiązką.

Oszust przekonał ją, że jeśli podpali własne mieszkanie i udokumentuje to na wideo, otrzyma od firmy ubezpieczeniowej dużą wypłatę. Kobieta, pozostając pod silnym wpływem psychologicznym i ufając poleceniom nieznajomego, zgodziła się na ten plan.

Podpalenie sterowane na żywo

Do zdarzenia doszło wieczorem 18 czerwca w dziewięciopiętrowym bloku przy ulicy Mołodogwardiejcew w Czelabińsku. Mieszkanie kobiety znajdowało się na parterze.

Kobieta włączyła kamerę, a oszust kierował jej działaniami zdalnie, w czasie rzeczywistym. Na nagraniu widać, jak podpala kartkę papieru i kładzie ją na środku łóżka, jakby działała w transie. Mężczyzna po drugiej stronie połączenia instruował ją, by dorzucała do ognia więcej papieru i by nie opuszczała mieszkania przez co najmniej pięć minut.

Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Mimo że pokój zaczął wypełniać się gęstym, gryzącym dymem, mężczyzna wciąż nakazywał kobiecie pozostać wewnątrz, przekonując, że nic jej nie grozi. Dopiero gdy zaczęła się dusić, instynkt samozachowawczy wziął górę i wybiegła z mieszkania na zewnątrz.

Dziesięciu ewakuowanych lokatorów

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do straży o godzinie 21:06. Ogień objął wyposażenie i wnętrze mieszkania na powierzchni około 20 metrów kwadratowych, a klatkę schodową szybko zasnuł dym.

Strażacy rozpoczęli ewakuację mieszkańców. Łącznie z budynku wyprowadzono 10 osób, w tym dwoje lokatorów z szóstego piętra, których strażacy z grupy dymowej wyprowadzili przy użyciu sprzętu ratowniczego. Nikt nie odniósł obrażeń, jednak mieszkanie kobiety zostało doszczętnie zniszczone.

Jak podkreśliła miejscowa straż pożarna, największym zagrożeniem był nie tyle sam ogień, ile silne zadymienie klatki schodowej, ponieważ w wielopiętrowych budynkach produkty spalania błyskawicznie rozchodzą się po klatkach i stanowią poważne niebezpieczeństwo dla mieszkańców wyższych pięter.

Zamiast milionów, sprawa karna

Zamiast obiecanej wypłaty z ubezpieczenia kobieta znalazła się w roli podejrzanej. W wydziale policji „Kurczatowski" wszczęto i prowadzone jest postępowanie karne o oszustwo (art. 159 cz. 2 rosyjskiego kodeksu karnego) w sprawie działań dokonanych na jej szkodę przez nieustalone osoby.

Co istotne, Komitet Śledczy podjął odrębne sprawdzenie pod kątem usiłowania zabójstwa (art. 30 cz. 3 i art. 105 cz. 1 KK). Śledczy badają, czy nakłaniając kobietę do pozostania w płonącym pomieszczeniu, oszust celowo dążył do jej śmierci. Rozważane jest przekazanie sprawy z policji do regionalnego oddziału Komitetu Śledczego.

Rosyjskie MSW po raz kolejny zaapelowało, by nie wykonywać poleceń nieznajomych, nie przelewać i nie przekazywać nikomu pieniędzy. Resort ostrzega, że oszuści coraz częściej stosują presję psychologiczną, by zamienić swoje ofiary we współsprawców przestępstw. Postępowanie w tej sprawie jest w toku.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Wrzucili nagranie swojej ucieczki na motocyklach przed policją w Łodzi
Wrzucili nagranie swojej ucieczki na motocyklach przed policją w Łodzi
Norwegowie po zwycięstwie nad Senegalem świętowali jak wikingowie. Na murawie „wiosłowali” swoim drakkarem
Norwegowie po zwycięstwie nad Senegalem świętowali jak wikingowie. Na murawie „wiosłowali” swoim drakkarem